piątek, 24 listopada 2017 r.

Biała Podlaska

Nie wybaczą ciepłej posadki

  Edytuj ten wpis
Dodano: 31 stycznia 2007, 10:00

Tadeusz Ługowski zostawił firmę na skraju bankructwa i spokojnie objął posadę wiceburmistrza Międzyrzeca Podlaskiego - żalą się byli podwładni dyrektora.

Oburza ich, że szef nie wypłacił ludziom świadczeń socjalnych i urlopowych, a sobie podwyższył pobory.

- Dyrektor Ługowski pozostawił firmę i ludzi w ekonomicznym bagnie. Mamy 500 tys. zł strat. Do tego dochodzą zobowiązania sięgające 600 tys. zł. W takiej sytuacji nikt nam nie da kredytu! Napisaliśmy list protestacyjny do prasy! - mówi z goryczą Elżbieta Bajor, jedna z kilkunastu osób, protestujących przeciwko działalności b. dyrektora Przedsiębiorstwa Konserwacji Urządzeń Wodnych i Melioracyjnych w Międzyrzecu Podlaskim, zatrudniającego 36 osób.
Co zarzucają byłemu dyrektorowi? Że odchodząc z firmy zostawił im tylko stary, trzydziestoletni sprzęt. Że od października ub.r. przedsiębiorstwo nie miało wiele pracy, choć pogoda była sprzyjająca. Że nie wszystkie przetargi przyniosły zysk i firma poniosła spore straty m.in. podczas prac w Nadleśnictwie Garwolin i w trakcie robót na moście Szumiatka. Wreszcie mają żal do byłego szefa, że odszedł na ciepłą posadkę, a pracowników zostawił w beznadziejnym położeniu.
- Ludzie po podwyżce zarabiają zaledwie 900-1100 zł netto. A dyrektor - twierdząc, że to z powodu trudnych warunków finansowych - nie naliczył funduszu socjalnego i nie wypłacił ludziom świadczeń urlopowych. Wstrzymał nawet wydawanie środków czystości i herbaty. Ale sam dostał podwyżkę - żalą się przedstawiciele załogi.
Tadeusz Ługowski nie zgadza się z tymi zarzutami. - Na swoją podwyżkę dostałem zgodę już w 2003 lub 2004 roku. Bez mała dwa lata nosiłem głęboko ją w sercu i w teczce... Wreszcie po wypracowanym zysku w 2005 roku, podniosłem swe płace do 7,3 tys. zł brutto - tłumaczy.
Podkreśla, że podwyżki dostali też pracownicy. - A kiedy przedsiębiorstwo znalazło się na skraju zapaści, poręczyłem zobowiązania osobistym majątkiem - mówi były dyrektor. Dodaje, że już od 1991 roku starał się o komunalizację PKUWiM, ostatniego w kraju przedsiębiorstwa państwowego tej branży. Nic z tego nie wyszło, gdyż firma świadczyła usługi nie tylko w Międzyrzecu. Być może uda się teraz, nad czym b. dyrektor, a teraz zastępca burmistrza, wraz ze swoim szefem usilnie pracują.
- Chcielibyśmy przekształcić przedsiębiorstwo w spółkę komunalną. Jest szansa, by wzięła udział w rekultywacji starego wysypiska odpadów i budowie nowego - wyjaśnia Ługowski.
Burmistrz Artur Grzyb powiedział nam, że nie interesują go pretensje byłych podwładnych wiceburmistrza. To sprawa między Ługowski a jego dawną załogą.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!