piątek, 15 grudnia 2017 r.

Biała Podlaska

Nie żyje Pianissima, najsłynniejsza klacz na świecie ze stadniny w Janowie Podlaskim

Autor: dd

Paryż, 2013. Na zdjęciu z Pianissimą: Marek Trela, prezes Stadniny Koni w Janowie Podlaskim, Anna Stefaniuk, hodowca w stadninie, Paweł Kozikowski, trener i prezenter koni (Fot. W. Pawłowski)
Paryż, 2013. Na zdjęciu z Pianissimą: Marek Trela, prezes Stadniny Koni w Janowie Podlaskim, Anna Stefaniuk, hodowca w stadninie, Paweł Kozikowski, trener i prezenter koni (Fot. W. Pawłowski)

W ciągu 12 lat swojego życia Pianissima, słynna klacz z janowskiej stadniny, zebrała niezliczoną ilość nagród. W piątek padła z powodu niemożliwego do wyleczenia skrętu jelit.

– Wszystko rozegrało się między godziną 16 a 19. Po pierwszych oznakach choroby od razu została przewieziona do warszawskiej kliniki. To był przypadek losowy, mimo błyskawicznej pomocy nie udało jej się uratować – mówi Marek Trela, prezes Stadniny Koni Arabskich w Janowie Podlaskim. Przyczyną śmierci Pianissimy był skręt jelit.

Pianissima urodziła się w 2003 r., już w 2004 r. została Czempionką Wiosennego Pokazu Młodzieży Klaczy Młodszych w Białce. Była pierwszą klaczą w historii, która zdobyła złote medale Pucharu Narodów, Czempionatu Europy oraz Czempionatu Świata.

Zdobywała nagrody na konkursach m.in. w Paryżu, Louisville, Dubaju, Moorsele, Aachen. Ostatni raz poza granicami kraju zaprezentowała się w Paryżu, gdzie uzyskała tytuł Platynowej Czempionki Świata Klaczy. W 2009 r. podczas Dni Konia Arabskiego w Janowie Podlaskim hodowca zza oceanu wykupił prawo do pokrycia Pianissimy amerykańskim ogierem za 175 tys. euro.

– Strzegliśmy jej jak oka w głowie – na pierwszy poród wysłaliśmy ją do USA, w pobliże najlepszej końskiej kliniki, po powrocie do kraju trzymaliśmy w stajniach pod specjalnym nadzorem, przygotowaliśmy jej nawet osobne pastwisko. Nie dawała nam najmniejszych powodów do zmartwień. Aż do chłodnego październikowego dnia – czytamy na internetowej stronie stadniny.

– Zaniemogła nagle i na nic się zdała natychmiastowa pomoc lekarzy. Pozostawiła w szoku i żalu załogę stadniny, i jak myślimy – także wielbicieli na całym świecie.

Czytaj więcej o: Janów Podlaski Pianissima
asq
Gość
Gość
(72) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

asq
asq (21 kwietnia 2016 o 11:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Nie rozśmieszaj mnie. Umiera człowiek, zwierzę pada/zdycha. Klacz Pianissima padła/zdechła a nie umarła, i jest to tylko stwierdzenie faktu, a nie urażenie uczuć. Jeśli czujesz się urażona, to masz zaburzone proporcje.

Przeżyłam śmierć ukochanego psa, kotów, chomików i kanarka, i chociaż zalewałam się łzami zakopując niektóre z nich, w życiu nie mówiłam, że "umarły". Odeszły, padły, zdechły, ale nie "umarły". Ten czasownik zarezerwowany jest dla rodzaju ludzkiego. Ludzie umierają, zwierzęta zdychają/padają. Oczywiście są też zabijane w ubojniach/rzeźniach, ale to też nie powód, by mówić, że "umarły".

Moim zdaniem dziennikarz z DW (a także reporterzy z Panoramy Lubelskiej) wykazali się brakiem znajomości języka polskiego i tyle.

Zdechnąć to ty możesz śmieciu, zwierzęta także umierają.

Rozwiń
Gość
Gość (7 kwietnia 2016 o 14:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A mnie to tam dynda jak koniu
Rozwiń
Gość
Gość (4 kwietnia 2016 o 19:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Bardzo dobrze że te kurwy końie zdechły. Na chuj nam konie. Tak właśnie należy robić
Rozwiń
Gość
Gość (8 marca 2016 o 18:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Miała tylko 12 lat a źrebiła się aż 9 razy - to ją zabiło!
Rozwiń
Gość
Gość (3 marca 2016 o 17:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pomarli moi rodzice, sam ich chowałem - nie płakałem... Nigdy nie płakałem na żadnym, w tym rozlicznych osobiście prowadzonych pogrzebach bliższych czy dalszych znajomych... A dzisiaj, kiedy na kanwie żenującego PiSporu o stołki dowiedziałem się o Jej tragicznej śmierci ryczę jak sztubak choć nie konie a koty są absolutną i niepodzielną miłością mojego życia. Bo tylko w Niej - cudownej i Jedynej takiej na świecie klaczy - nie można się było nie zakochać... od pierwszego wejrzenia...na forever. Cześć Jej Pamięci!!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (72)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!