sobota, 21 października 2017 r.

Biała Podlaska

Niedoszłego samobójcę ocalił ksiądz

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 stycznia 2009, 20:31

Mężczyzna wisiał już na drzewie. Ksiądz i parafianin odcięli go dosłownie w ostatniej chwili. Desperat - gdy tylko się ocknął - uciekł. Na szczęście, nazajutrz odnalazł się cały i zdrowy.

- Gdyby nie ksiądz, byłoby po człowieku. To on zaalarmował ludzi we wsi i pojechał na miejsce. Razem z kierowcą ratował mężczyznę. A kiedy cudem ocalony mężczyzna uciekł, kilka osób szukało go w okolicy - opowiada pani Monika, mieszkanka Szóstki w powiecie bialskim.

Wszystko zaczęło się w poniedziałkowy wieczór. Proboszcz miejscowej parafii ks. Zbigniew Hawryluk odebrał dramatyczny telefon. - Dzwonił jeden z parafian, 45-letni Andrzej. Mówił, że ma problemy osobiste i chce popełnić samobójstwo - opowiada duchowny. - Niemal płakał do słuchawki.

Poruszony do głębi tym wyznaniem proboszcz, natychmiast wsiadł w samochód i pojechał do Mariusza Niekresia, jednego z mieszkańców wsi. Razem wyruszyli na poszukiwanie desperata. Ksiądz domyślił się, gdzie może być, na podstawie rozmowy telefonicznej.

- Nie było czasu na zastanawianie. Miałem świadomość, że wiesza się człowiek. Szliśmy z latarkami około kilometra. Nagle na brzegu łąk zobaczyliśmy wiszącego na drzewie człowieka. Pan Mariusz odciął mężczyznę - relacjonuje ksiądz Hawryluk. - Ja zadzwoniłem na policję i wyszedłem na drogę, żeby nie błądzili.

Mariusz Niekreś pozostał z ocalonym mężczyzną. Desperat początkowo nie dawał żadnego znaku życia. - Ale po kilkunastu minutach zaczął się ruszać. Po chwili wstał, bez słowa poszedł do samochodu i odjechał w nieznanym kierunku - opowiada Niekreś. Potem jeszcze przez jakiś czas wraz z rodziną i znajomymi szukał desperata. Poszukiwania prowadziła tej nocy także policja. Bezskutecznie.

Desperat, na szczęście, się odnalazł. We wtorek koło południa mieszkańcy zauważyli go chodzącego po swoim podwórku. - Chwała Bogu, że żyje - nie ukrywa pan Mariusz. - To dzięki księdzu.

O proboszczu mówi z uznaniem dyrektorka Szkoły Podstawowej w Szóstce. - Szybko reaguje, gdy dzieje się czyjaś krzywda. Na własną prośbę zgodził się podłączyć swój telefon do alarmu szkolnego. Kilka razy błyskawicznie przybył na wezwanie - podkreśla Małgorzata Celińska.

Odratowany samobójca nie zostanie pozostawiony samemu sobie.

- Pomogę mu na pewno. W jego sprawach przygotuję odpowiednie pisma. Muszę się z nim spotkać w środę. To pracowity człowiek, wiele pomógł w rozkręceniu pracy miejscowej straży - mówi Piotr Kazimierski, wójt Drelowa.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!