czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Ognia już nie ma, ale rozpacz została


Międzyrzec Podlaski. Sąsiedzi pogorzelca i sprawcy tragedii boją się wejść do zalanego wodą mieszkania.

Koczują w komórce nieopodal domu. Narzekają, że po dramatycznym pożarze nikt im nie pomaga.

W piątek wieczorem w Międzyrzecu Podlaskim w komunalnym domu przy ul. Lubelskiej 35, w którym mieszkało czterech najemców z rodzinami wybuchł ogień. Gasiły go dwa zastępy strażackie. Strażacy uratowali mienie warte 200 tys. zł i wstępnie stwierdzili: Pożar powstał wskutek zaprószenia ognia.

- Jest tragicznie. Podczas gaszenia pożaru strażacy zabronili nam wchodzenia do mieszkania. W każdej chwili może runąć sufit. Wszystko jest tam mokre, ubrania i żywność. Nie mam nawet jak się przebrać i jechać do pracy w jajczarni - rozpacza poszkodowana w pożarze Anna Jasińska. - Z mężem śpimy w zimnej komórce blisko domu. Po interwencji mediów w sobotę wieczorem pojawiła się pani z Urzędu Miasta, która zaproponowała nam zamieszkanie w hotelu, ale pozostaliśmy przy naszym starym mieszkaniu - dodaje kobieta, która narzeka, że nikt im nie powiedział, kto pokryje koszty zniszczonych mebli i dobytku.

Jej mąż, Cezary Jasiński, narażając życie uratował z ognia prawdopodobnego sprawcę pożaru, 31-letniego Karola K., który zamieszkiwał na poddaszu i jak twierdzą policjanci tego wieczora był pod wpływem alkoholu.

- Ten lokator nie ma prądu i używa świeczek. To chyba dlatego zapaliło się jego mieszkanie. Usiłował gasić ogień wodą, ale nie dał rady. Padł nieprzytomny w fotelu. Kiedy wpadłem na górę to Karol był już poparzony i palił się rękaw jego ubrania - opowiada Cezary Jasiński. - Wszędzie było pełno dymu, ciężko się było ruszać, bo tam ciasno, ale zniosłem człowieka na niższe piętro. Tam już pojawili się strażacy w maskach i go zabrali.

Pierwszy o pożarze zawiadomił mały Gabriel.

- To syn usłyszał, że z sufitu cieknie woda. To lokator na poddaszu próbował gasić ogień. Chłopak wyczuł swąd i zbiegł w samych skarpetkach na podwórko krzycząc, że się pali. Wezwaliśmy straż - opowiada Mirosław Golec, sąsiad Jasińskich i Karola K. - Akcja strażaków była szybka i skuteczna. Natychmiast przyjechał też burmistrz. W moim mieszkaniu zniszczenia nie są tak duże, jak u Jasińskich.
Wywietrzyłem zalane pomieszczenia, wysuszyłem ubrania. Zaproponowano nam
zastępcze mieszkanie, ale odmówiłem. Powinno się pomóc sąsiadom - podkreśla Golec.

- W poniedziałek wstępnie eksperci stwierdzą, czy budynek przy Lubelskiej nadaje się do remontu. Zaproponuję państwu Jasińskim zamieszkanie przy innej ulicy - mówi Artur Grzyb, międzyrzecki burmistrz.

- Boję się, że znów będziemy musieli mieszkać z rodziną siostry, razem sześć osób, w niewielkim zastępczym mieszkaniu - narzeka Anna Jasińska.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!