czwartek, 19 października 2017 r.

Biała Podlaska

Ojciec ugodził nożem syna. Zgłosiła się kobieta, która wiozła ranne dziecko

  Edytuj ten wpis
Dodano: 15 maja 2014, 14:45
Autor: (jsz)

- Nie chciałem zabić - przekonywał Michał Sz., który pchnął nożem swojego 3-letniego synka. Chłopczyk przeżył dzięki pomocy świadków. Po apelu w mediach skontaktowali się z policją.

- Apelujemy, by zgłosili się i złożyli zeznania, jako świadkowie - mówiła Urszula Szymańska, szefowa Prokuratury Rejonowej w Parczewie. - Pomogli uratować dziecko. Ich relacja byłyby bardzo pomocna w wyjaśnieniu okoliczności zdarzenia.

Publikacja apelu okazała się skuteczna. W czwartek, późnym popołudniem, z policją w Parczewie skontaktowała się kobieta, która wiozła rannego Kacperka i jego ojca.

30-latek z Łęcznej odpowie za próbę zamordowania syna. We wtorek wieczorem jechał z 3-letnim Kacprem do Parczewa. W Uhninie zjechał na polną drogę. Auto zakopało się w błocie. Podczas późniejszego przesłuchania w prokuraturze mężczyzna przyznał się, że wyciągnął nóż, który miał w samochodzie. Pchnął nim w brzuch swojego syna, siedzącego w foteliku dla dzieci.

- Nie chciałem go zabić. Kiedy zobaczyłem krew dotarło do mnie, co się stało - wyznał śledczym ze łzami w oczach.

- Nie potrafił jednak wyjaśnić, dlaczego to zrobił - mówi Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Kiedy mężczyzna ochłonął, wyciągnął ranne dziecko z samochodu i wybiegł na drogę. Zatrzymał nadjeżdżający samochód. Jak informuje policja, był to najprawdopodobniej renault laguna. Autem podróżowała para z dwojgiem dzieci. Zabrali Michała Sz. i jego syna w kierunku szpitala w Parczewie. Po drodze zauważyli karetkę, jadącą do innego wezwania. Zatrzymali ją, a ratownicy zajęli się Kacperkiem. W czwartek przez cały dzień śledczy poszukiwali tej rodziny.

Mężczyzna trafił do celi, w czwartek sąd aresztował go na trzy miesiące. Z zachowania 30-latka wynika, że jest w pełni świadomy swoich czynów.

- W prokuraturze przyznał się, że ugodził syna nożem, przed sądem odmówił składania wyjaśnień - dodaje Syk-Jankowska. - Najprawdopodobniej zostanie poddany badaniom i obserwacji psychiatrycznej. Ostateczne zarzuty zależą również od stanu zdrowia Kacperka. A ten jest w ciężkim stanie w szpitalu. Matka nie zgadza się na informowanie o jego kondycji.

Michał Sz. wraz z żoną i synem mieszkał w Warszawie. Małżeństwo się rozpadło, a żona się wyprowadziła. Ze wstępnych informacji wynika, że to mogło doprowadzić do dramatycznych wydarzeń. Możliwe, że mężczyzna chciał się odegrać.

Michał Sz. przeprowadził się do rodzinnej Łęcznej. W poniedziałek odebrał Kacperka od żony. Miał się nim zaopiekować, a o mało nie zabił. Teraz musi się liczyć z karą od 8 do 25 lat więzienia.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: policja sąd uhnin
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!