niedziela, 22 października 2017 r.

Biała Podlaska

Oni polują na kłusowników

  Edytuj ten wpis

Łupem kłusowników padają dziki, jelenie, łosie, kozły i sarny. Rzeź grubej zwierzyny w lasach pod Parczewem przybrała tej jesieni niespotykane dotąd rozmiary.
Kłusownicy penetrują głównie lasy między Pieszowolą i Marianką oraz w okolicy Izabelina.

– Rzadko się zdarza, że kłusują starsi ludzie – mówi Wiesław Łasocha, strażnik leśny Nadleśnictwa Parczew. – Kłusują młodzi, a potem sprzedają mięso za niewielkie pieniądze.
Kłusownicy nie gardzą nawet zającami. Podczas ostatniej akcji „Kłusownik” strażnicy leśni zdejmowali po 150 zajęczych wnyków dziennie.
– Niedawno udało nam się uwolnić z wnyków małego dzika – dodaje Łasocha. – Zwierzę miało zaciśnięty drut na szyi, zdążyliśmy w ostatniej chwili. Jednak takich szczęśliwych przypadków jest niewiele.
Kłusownik nie wybiera zwierzyny, nie przestrzega okresów ochronnych. Zakłada w lesie stalową linkę z oczkiem, zaciskającym się na zwierzęciu, które weszło w śmiertelną pułapkę. – Kiedyś natrafiliśmy na jelenia, z którego kłusownik wykroił szynkę, a resztę porzucił – opowiada strażnik leśny Marek Jarosz.
Walka z kłusownikami jest trudna. – Jeżeli znajdziemy wnyki, staramy się dojść za śladem do miejsca zamieszkania kłusownika – dodaje Jarosz. – Kiedy go znajdziemy ten tłumaczy, że szedł lasem, ale wnyków nie stawiał. Jak go z kolei przyłapiemy w lesie z drutem, tłumaczy, że właśnie go znalazł i zdejmuje. A jeśli przewozi mięso dzikiego zwierzęcia, twierdzi, że jedzie do leśniczego.
Henryk Bartuzi, nadleśniczy Nadleśnictwa Parczew, sam był świadkiem działania kłusownika. Nie złapał go jednak.
– Byłem z kolegą na polowaniu – opowiada. – Siedzieliśmy na dwóch sąsiednich ambonach. W pewnym momencie pada strzał. W przekonaniu, że to kolega coś upolował, schodzę z ambony i idę w jego kierunku. Spotykamy się w połowie drogi, bo on myślał, że to ja strzelałem. Okazało się, że między ambonami polował kłusownik.
Strażnicy narzekają, że kiedy udowodni się kłusownikowi, że posiada nielegalną broń, dostaje wyrok w zawieszeniu, albo z uwagi na małą szkodliwość czynu sprawa zostaje umorzona. Już na drugi dzień powraca do „zawodu”. Wśród kłusowników są też myśliwi. Tym jednak cofa się zezwolenie na broń i wydala z Polskiego Związku Łowieckiego.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!