niedziela, 22 października 2017 r.

Biała Podlaska

Oskarżony o zabóstwo 11-letniej Malwinki: "Na nóż nadziała się sama"

  Edytuj ten wpis
Dodano: 23 lutego 2011, 18:53

Tadeusz L. na przesłuchaniach w prokuraturze twierdził, że niewiele pamięta z szarpaniny z kobietą.
Tadeusz L. na przesłuchaniach w prokuraturze twierdził, że niewiele pamięta z szarpaniny z kobietą.

Odzyskałem pamięć. Nie przyznaję się – stwierdził oskarżony o zabójstwo Malwinki mężczyzna. Dodał, że 11-latka na nóż nadziała się sama. Jej matkę też zranił przez przypadek.

– On był wcześniej dobrym człowiekiem, opiekował się dziećmi, dbał o Malwinę – opowiadała Ełła J. matka dziewczynki, Białorusina, która od kilkunastu lat mieszka w Polsce. – Myślę, że wstąpił w niego szatan.

61-letni Tadeusz L., niski i krępy rencista spod Białej Podlaskiej, stanął wczoraj przed Sądem Okręgowym w Lublinie. Zarzuty: zabójstwo Malwiny i usiłowanie zabójstwa jej matki.

– Nie przyznaję się – stwierdził. Opowiadając o Malwinie, wycierał łzy.

Z Ełłą J. związał się przed kilkoma laty. Malwina była dzieckiem kobiety z poprzedniego związku. Tadeuszowi L. Białorusinka urodziła trójkę dzieci. Mężczyzna na stałe mieszkał pod Białą Podlaską. W mieszkaniu Ełły gościł bardzo często. Przyjechał 29 października ub. roku, dzień po swoich imieninach. Przywiózł wino i słodycze dla dzieci. Alkohol wypił sam.

Doszło do kłótni. Tadeusz L. złapał nóż. Na przesłuchaniach w prokuraturze twierdził, że niewiele pamięta z szarpaniny z kobietą. Co innego mówił w sądzie. – Wcześniej byłem pod działaniem psychotropów – tłumaczył powrót pamięci. – Potem z bożą pomocą wszystko sobie przypomniałem.

Pamiętał, że z Ełłą wyrywali sobie nóż. Tak przenieśli się do pokoju i upadli na wersalkę. – Myślę, że wtedy ugodziłem ją nożem, to był przypadek – twierdził mężczyzna. Malwinę zaś zranił, gdy szarpiąc się z kobietą zamykał drzwi.

– Jak mogło do tego dojść? – dopytywała sędzia Magdalena Kurczewska.

– Widocznie dziewczynka chciała wejść i widocznie się nadziała – utrzymywał Tadeusz L.
Rana Ełły J. okazała się niegroźna. Natomiast trafiona w serce Malwina zdołała wyjść na klatkę schodową. Tam upadła. Zmarła po dwóch tygodniach w szpitalu.

– Bardzo za nią tęsknię, co tydzień jeżdżę na cmentarz – opowiadała w sądzie Ełła J., główny świadek oskarżenia.

Kobieta pamiętała, że Malwina złapała za rękę Tadeusza L., gdy zaczął awanturować się z nożem. Potem Ełłie udało się wyrwać mężczyźnie niebezpieczny przedmiot. Ale Tadeusz L. znowu go chwycił.

– Odwrócił się do Malwiny i wyprowadził cios – opowiadała kobieta naśladując ruchy nożownika. – Potem zadał cios mnie.
Następna rozprawa w kwietniu.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!