sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Padł w walce o terytorium

Dodano: 8 maja 2002, 16:31
Autor: Beata Malczuk

Przed domem Jędrychów w Chotyłowie o życie jelenia walczyli lekarz Ryszard Karcz i leśnik Artur Sosz
Przed domem Jędrychów w Chotyłowie o życie jelenia walczyli lekarz Ryszard Karcz i leśnik Artur Sosz

Walkę dwóch jeleni zauważył w pobliżu swojej posesji mieszkaniec Chotyłowa. Odgonił atakującego byka i zabrał poranione zwierzę na podwórko. Kilka godzin trwała walka o życie koziołka. Niestety, nie przeżył transportu do schroniska.

- Prowadziłem go za rogi, a on szedł obok posłusznie - mówi Krzysztof Jędrych, który po usłyszeniu ryku wybiegł na pole. Widok tak poranionego zwierzęcia przeraził rodzinę. Otwarty brzuch, skóra podziurawiona jak sito nie rokowały dobrze.
- Mąż z daleka wołał, żebym natychmiast zabierała się za szycie, ale nie mogłam tego zrobić, mimo że pracuję w szpitalu - opowiada pani Jędrychowa.
Natychmiast wezwano pomoc. Jeleń nie mógł lepiej trafić. Rodzina państwa Jędrychów znana jest z humanitarnego traktowania zwierząt. Kiedy pan Krzysztof przed laty budował dom to na podwórku znalazł się podrzucony i uczepiony łańcuchem do pala pies. Potem na podobnych zasadach dołączyła suczka "Muszka”. Oba psy i ich potomstwo do tej pory żyją pod dobrą opieką w obejściu.
- Inny to by wziął nóż, dobił i nic nikomu nie powiedział, a ten człowiek dał słabszemu szansę - podkreśla Artur Soszyński, inżynier nadzoru Nadleśnictwa Chotyłów. Lekarz weterynarii Ryszard Karcz z podbliskiego Piszczaca założył czworonożnemu pacjentowi kilkadziesiąt szwów, opatrzył rany, ale niepokoiła go przepuklina jelit i odma płuca. Po operacji na świeżym powietrzu ku zdumieniu obserwujących jelonek stanął na nogi. Miał jednak trudności z oddychaniem.
Leśnik skontaktował się telefonicznie z Markiem Kokoszkiewiczem, właścicielem schroniska dla zwierząt "Ostoja” w Woskrzenicach.
- Na wieść o nowym podopiecznym zaczęliśmy mu przygotowywać legowisko. Czekało wymoszczone sianem. Taka szkoda, że nie skorzystał z tej wygody - stwierdza Danuta Czeremuszka ze schroniska.
Natura okazała się silniejsza, przemogła ludzkie wysiłki i transport poszkodowanego jelonka nie powiódł się. Dwulatek padł ofiarą instynktu, który nawet za cenę życia nakazuje obronę własnego terenu.
- Prawdopodobnie jeden z jeleni wkroczył na rewir drugiego, tu obowiązuje terytorializm. Na walki godowe jeszcze za wcześnie o tej porze roku - wyjaśnia Artur Soszyński.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!