środa, 18 października 2017 r.

Biała Podlaska

Po aukcji koni w Janowie Podlaskim wiceprezes ANR podał się do dymisji. "Nie czuję się winny"

Dodano: 17 sierpnia 2016, 17:58
Autor: Ewelina Burda

Fot. Ewelina Burda / Archiwum
Fot. Ewelina Burda / Archiwum

Karol Tylenda wiceprezes Agencji Nieruchomości Rolnych który z jej ramienia nadzorował Święto Konia Arabskiego podał się do dymisji.

- Rezygnację złożyłem we wtorek na ręce ministra, który ją przyjął. Bo nie po to składałem żeby coś negocjować - mówi nam Karol Tylenda były już wiceprezes ANR. Powód? - Ludzki - odpowiada krótko. - Oczywiście że miało to związek ze Świętem Konia Arabskiego. Przez 3 miesiące udało się zorganizować imprezę. Konie "poszły" dobrze, zwłaszcza na Summer Sale, dobrze wypadły czempionaty. Tak oceniają to eksperci - przekonuje Tylenda.

Zatem co poszło nie tak? - Jestem człowiekiem honoru, nie czuję się winny. Nie mogłem zgodzić się tą narracją która nastąpiła po aukcji. To moje szczere uzasadnienie rezygnacji - podkreśla.

Przypomnijmy, że tegoroczna aukcja Pride of Poland dała 1 mln 271 tys. euro zysku. To najniższa kwota od 2005 roku. Aż 15 z 31 licytowanych koni nie znalazło nabywców.  Ale najwięcej zamieszania wzbudziła podwójna licytacja klaczy Emira. Najpierw, 16-letnia klacz z Michałowa jako pierwsza z 31 koni miała zostać sprzedana za 550 tys. euro. Nie podano jednak nabywcy. Pod koniec aukcji Emira wyszła jeszcze raz na ring jako tzw. "oferta specjalna". Ostatecznie poszła za 225 tys. euro do Francji.

Agencja Nieruchomości Rolnych jak dotąd nie umie wskazać kto był tym pierwszym nabywcą. Ale sprawę wyjaśnia. - Ktoś ją wylicytował i się wycofał, nie wiemy kto. Wyjaśniamy sprawę. Byłem w szoku. Dlatego aby było uczciwie, nie pod stołem, wyprowadziliśmy ją jeszcze raz na ring aukcyjny - tak tłumaczył to zamieszenie zaraz po aukcji Karol Tylenda.

Ale znawcy i miłośnicy koni arabskich sprawę stawiają jasno. - Popełniono podstawowe błędy marketingowe, nie rozeznano rynku - mówi prof. Krystyna Chmiel z PSW w Białej Podlaskiej, także członek powołanej przy ministerstwie rolnictwa rady ds. hodowli koni. - Panowie byli hurraoptymistami, wydawało się że mają wszystko w kieszeni - stwierdza profesor. Sytuację związaną z Emirą i Al Jazeerą postrzegam jako tragedię. Te klacze nie zasługiwały na takie potraktowanie. To rujnuje prestiż i reputację aukcji. Klienci już po pierwszej klaczy wyczuli atmosferę i się odpowiednio odpłacili - tak z kolei aukcję skomentował były wieloletni prezes stadniny Marek Trela.

Platforma Obywatelska chce aby prokuratura zbadała czy aukcja Pride of Poland była przeprowadzona prawidłowo. Rzecznik PO Jan Grabiec zapowiedział we wtorek na konferencji prasowej w Sejmie że jego partia oczekuje od ministra rolnictwa Krzysztofa Jurgiela (PiS) wystąpienia do prokuratury w tej sprawie. Jeżeli tego nie zrobi, to klub PO się tym zajmie.

Szczegółowe rozliczenie wpływów i kosztów organizacji Święta Konia Arabskiego ANR ma podać w ciągu 30 dni.

???
ooo
Użytkownik niezarejestrowany
(28) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

???
??? (23 sierpnia 2016 o 09:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dymisja przyczyni się do wydatkow,bo trzeba wypłacić odprawę,a konie dały mało kasy,budżet sie sypie.UE znowu zwroci uwagę bo deficyt przekroczy 3% i dalej bedzie gadanie,że ktoś skarży??????
Rozwiń
ooo
ooo (21 sierpnia 2016 o 00:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
***wpolityce.pl/spoleczenstwo/305376-brudna-licytacja-w-janowie-podlaskim-ringmeni-obslugujacy-klientow-sa-zwiazani-z-bylym-prezesem-stadniny-podaje-portal-tvpinfo?strona=2 brudna licytacja w janowie podlaskim? ringmeni obsługujący klientów są związani z byłym prezesem stadniny - podaje portal tvp.info
Rozwiń
Gość
Gość (18 sierpnia 2016 o 18:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tia, dobrze zorganizowana aukcja i nie wiadomo kto licytował. Ciekaw kto w to uwierzy? Uczestnicy (normalnej) aukcji dostają numery, które podnoszą w górę oferując cenę. Wnioskować można więc, że prowadzący aukcję był ślepy i nie zauważył numeru licytującego. A debilne zarzuty, że licytujący siedział przy stoliku z kimś tam są tak żałosne, że nie chce się komentować. To organizator aukcji powinien przyznawać licytującym numery i wyznaczać miejsca, więc jak Agencja nie potrafi technicznie zoorganizaować aukcji to niech teraz nie szuka winnych.
Rozwiń
Gość
Gość (18 sierpnia 2016 o 18:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Cicho sza, białostocki buraku od pługa oderwany, czyżby korytka zabrakło dla ciebie?
Rozwiń
ooooo
ooooo (18 sierpnia 2016 o 09:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
wiszczo ryje odrywane od koryta połosko peselowe
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (28)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!