sobota, 18 listopada 2017 r.

Biała Podlaska

Podbieranie pasażerów

  Edytuj ten wpis
Dodano: 11 listopada 2001, 22:13
Autor: Beata Malczuk

d Korporacje taksówkowe walczą
ze sobą na śmierć i życie. Klienci zacierają ręce i przesiadają się do najtańszych w Polsce bryk nie tylko z autobusów, ale i własnych aut.
– Sytuacja z miesiąca na miesiąc zaostrza się. W tej batalii nie obowiązują żadne reguły. Cel jest jeden: wyeliminowanie z rynku konkurencji – skarżą się zbulwersowani bialscy taksówkarze, wolący nie ujawniać swoich danych. Rzeczywistość jest nieciekawa. Usługi na granicy opłacalności lub w przypadku niektórych firm poniżej kosztów dobijają również miejską komunikację autobusową.
– Liczba pasażerów MZK systematycznie spada. Składa się na to wiele niekorzystnych czynników, w tym również ten, że po ulicach jeździ dużo tanich taksówek – potwierdza Anna Daniluk, rzecznik Urzędu Miasta. W efekcie więcej osób traci, bo korzystają nieliczni. Rentowność korporacji jest minimalna lub zerowa.
– O jakich zyskach mówimy, skoro teraz przejazdy są tańsze niż dwa lata temu. Chodzi jedynie o to, aby się utrzymać. Na szczęście mamy grono zaufanych pasażerów, którzy są nam wierni. To nas jeszcze trzyma – mówi Mieczysław Bandzarewicz, szef jednej z siedmiu korporacji. Według niego to, że taksówek jest dużo – twierdzi nawet, że około 500 – to nie największy problem.
Najgorsze, że taksówkarze nie chcą się między sobą dogadać. Wspólne ustalenie wyższych limitów cenowych, poniżej których nie należy schodzić, polepszyłoby sytuację. A tak nawet mieszkańcy Międzyrzeca Podlaskiego wolą zamawiać kursy stąd, jeżeli chcą odwiedzić siedzibę powiatu, gdyż za przejazd w obie strony zapłacą 35 a nie 60 złotych.
Inwencja korporacji w zakresie pozyskiwania pasażerów objawia się szumnymi kampaniami medialnymi. Już od paru miesięcy obserwujemy to zanęcanie zniżkami, konkursami – jedna z firm daje nawet jako nagrodę samochód – wspomagane banalnymi hasłami. Po tym wszystkim ludzie są bardziej zdezorientowani niż poinformowani. Czują jednak, że za tym kryje się niezdrowa konkurencja. Środowisko taksówkarskie cierpi z powodu braku woli porozumienia się. – To bardzo niefortunny układ. Wspólnie moglibyśmy wiele zdziałać. Na przykład wystąpić do magistratu z petycją o wyznaczenie nowych postojów, bo wszystkie obecne są pozapychane, lub pertraktować z policją w sprawie złagodzenia zakazów zatrzymywania, które utrudniają nam pracę – mówi M. Bandzarewicz.
Inny doświadczony taryfiarz stwierdza wprost: – Ustalenie wspólnej polityki utrudnia nam jedna z korporacji. Jej właściciel nie chce rozmawiać. Walka staje się coraz bardziej bezwzględna.
– Dochodzi nawet do kuriozalnych zdarzeń. Przychodzą ludzie z pretensjami, że ich oszukaliśmy, bo za kurs z dworca PKP do placu Wolności zapłacili 18 złotych. A to nieuczciwi „koledzy” podszywają się pod naszą korporację, stosując podobne nazewnictwo. – protestuje Józef Rozwadowski, szef MPT.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!