poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Biała Podlaska

Podlascy przewoźnicy czują się dyskryminowani

  Edytuj ten wpis
Dodano: 12 czerwca 2011, 19:52

Stanisław Mierzejewski z Ostrołęki zauważa, że na zmniejszenie opłacalności przewozów wpływa drożeją
Stanisław Mierzejewski z Ostrołęki zauważa, że na zmniejszenie opłacalności przewozów wpływa drożeją

Przewoźnicy międzynarodowi czują się lekceważeni przez rząd. Narzekają, że nie otrzymują odpowiedniego wsparcia, aby sprostać agresywnej konkurencji ze Wschodu.

Embargo wprowadzone przez Rosję na warzywa i owoce z Unii Europejskiej, ograniczenie wydawania zezwoleń na wjazd tirów do Rosji zdominowały XII Zjazd Przewoźników Polskich. W miniony piątek do Roskoszy koło Białej Podlaskiej zjechało prawie 500 właścicieli firm transportowych. Organizatorami spotkania były: Ogólnopolskie Stowarzyszenie na rzecz Obrony Przewoźników wspólnie ze Zrzeszeniem Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce.

Andrzej Szabłowski, wiceprezes zrzeszenia, przyznaje, że w rejonie bialskim wielu przewoźników zajmuje się transportem towarów z UE do Rosji, na Białoruś i Ukrainę.

– Problemem są zezwolenia na wjazd do krajów na Wschodzie. Strona rosyjska stara się ograniczyć rolę polskich przewoźników. W tym roku otrzymaliśmy za niski kontyngent zezwoleń. Rosjanie wjeżdżają do Polski bez kasowania za każdym razem zezwoleń, a nam w Rosji kasują. Polska jako jedyny kraj wprowadziła też limity wwozu paliwa – mówi Szabłowski.

Podobnie przewoźnicy Andrzej Konik z Ulana Małego (pow. radzyński) i Sławomir Matejek z Międzyrzeca Podlaskiego uskarżają się na ograniczenia w zdobyciu zezwoleń na wjazd tirów do Rosji. – Rosjanie wypierają nas z rynków wschodnich. Kupili już nowy tabor i coraz częściej na naszych drogach widzimy ich samochody – mówi Andrzej Konik.

Podlascy przewoźnicy przyznają, że po krótkiej poprawie rentowności transportu w minionym roku, obecnie pojawia się coraz więcej zagrożeń. Przybywa niewielkich firm posiadających pojedyncze tiry, właśnie tym właścicielom najbardziej grozi rychłe bankructwo.

Stanisław Mierzejewski, transportowiec z Ostrołęki, zauważa, że na zmniejszenie opłacalności przewozów wpływają też m.in. drożejące paliwo i brak pracowników. – Auta stoją, nie są w pełni wykorzystywane. Gdyby była praca, kupiłbym następne pojazdy – mówi Mierzejewski.

Niestety, przewoźnicy w tym roku podczas zjazdu nie zyskali nawet słów otuchy ze strony przedstawicieli rządu (a w poprzednich latach ministrowie obiecywali sporo).

– Przyjechał do nas na zjazd Andrzej Bogdanowicz, dyrektor Departamentu Transportu Drogowego Ministerstwa Infrastruktury ale nawet nie zabrał głosu. Dobrze, że chociaż kilku parlamentarzystów zapoznało się z naszymi bolączkami. Liczymy, że może w lipcu poprawi się sytuacja z zezwoleniami. Ale za to wejdzie e-myto, czyli elektroniczny system poboru opłat drogowych. I znów dostaniemy po kieszeni – kończy Sławomir Kostjan, dyrektor Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Przewoźników Międzynarodowych.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!