sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Podpalacz z Łukowa trafił za kraty

Dodano: 14 listopada 2008, 12:56

Łukowska policja zatrzymała mężczyznę podejrzanego o podpalenie kamienicy, w której mieszkało pięć rodzin. 32-letniemu Mariuszowi K. grozi kara do 5 lat więzienia.

Fakt, że winny ich tragedii poniesie karę jest marną pociechą. Bo stracili dom. A miasto proponuje im mieszkanie zastępcze w fatalnych warunkach. Pogorzelcy z Łukowa nie wiedzą już gdzie szukać pomocy.

Przypomnijmy. Do pożaru budynku, w którym mieszkało pięć rodzin doszło we wtorek. – Sytuacja była dramatyczna – opowiada – informuje mł. brygadier Szczepan Goławski, rzecznik straży pożarnej w Łukowie. – szczęśliwie udało nam się ewakuować z płonącego budynku osiem osób, w tym dwie niepełnosprawne.
Początkowo przypuszczano, że przyczyną pożaru mogło być zaprószenie ognia, ale później okazało się, że ktoś celowo przyłożył do niego rękę.

Podejrzany został zatrzymany wczoraj. To 32-letniego Mariusz K. Winny usłyszał już zarzut. – Za uszkodzenia mienia oraz narażenie na niebezpieczeństwo mieszkańców budynku grozi mu do 5 lat pozbawienia wolności – informuje podinspektor Andrzej Biernacki, oficer prasowy łukowskiej policji. Dodaje, że mężczyzna był już w przeszłości notowany również za podobne przestępstwa.

W piątek sąd zadecydował o jego tymczasowym aresztowaniu.
Pogorzelcy cieszą się, że cało wyszli z opresji, ale mają żal, że nikt nie chce im pomóc. – Dotąd nie otrzymaliśmy żadnej pomocy od właściciela budynku, czyli od Zakładu Gospodarki Lokalowej oraz od Urzędu Miasta. Nie byliśmy ubezpieczeni. Jesteśmy ubodzy, zatem potraktowano nas jako ludzi gorszej kategorii – opowiada ze łzami w oczach Halina Włodarczyk, jednak z lokatorek kamienicy. Przyznaje, że proponowano im jakieś lokum zastępcze, ale twierdzi, że warunki są tam fatalne.

– Poruszam się na wózku, jestem matką samotnie wychowującą dzieci. A na Sosnowej, gdzie niby mielibyśmy zamieszkać, nie ma nawet kanalizacji. Nie byłabym tam zresztą w stanie wjechać wózkiem. Kiedy proszę o coś lepszego, urzędnicy bezczelnie śmieją się nam w nos – dodaje z żalem kobieta.
Włodarze Łukowa nie mają sobie tymczasem nic do zarzucenia.


– W czasie pożaru na miejscu był dyrektor ZGL – odpiera zarzuty wiceburmistrz Jarosław Sych. – Od razu chcieliśmy im dać schronienie w świetlicy zastępczej. Odmówili, twierdząc, że mają się gdzie podziać. W mieszkaniu, które zaoferowaliśmy pani Włodarczyk rzeczywiście nie ma wody i toalety, ale z czasem powinniśmy tam podnieść standard. Jeśli komuś to nie odpowiada, może zawsze szukać dla siebie mieszkania u któregoś z deweloperów – proponuje „dowcipnie” wiceburmistrz.

Zdesperowani ludzie nie wiedzą już gdzie szukać pomocy. Wczoraj o interwencje poprosili m.in. reporterów TVN.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!