niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Pole naftowe pod Małaszewiczami

Dodano: 18 maja 2005, 22:56

Tysiące litrów radzieckiej ropy, która lata temu wsiąkła w ziemię na terenie portu przeładunku paliw w Małaszewiczach, utworzyły podziemne jeziorko o powierzchni 2 hektarów. Ropa może skazić wodę w płytko położonych studniach.

Ropne jeziorko odkryli ostatnio inspektorzy ochrony środowiska. Jest ono pozostałością po działalności Zakładu Produktów Naftowych CPN, który powstał na początku lat 50. i odpowiadał za przeładunek. Paliwo, które w cysternach przyjeżdżało z ZSRR, przeładowywano - dobowo 3 tys. ton - do polskich i niemieckich wagonów oraz samochodów. Kiedy pojazdy nie były na czas podstawione, robotnicy wylewali paliwo w piasek. Chodziło o to, aby wykonać plan. - W trakcie badań ustaliliśmy, iż grunt pod bazą jest skażony do głębokości 6 metrów - mówi Edward Dec, kierownik bialskiej delegatury Inspekcji Ochrony Środowiska.
Ekspertyzę wykonała lubelska firma "Polegol”. - Najgorzej jest na terenie dawnej bazy kolejowej oraz starej bocznicy - dodaje Dec. - Od kilku lat teren dawnej CPN należy do spółki "Naftobaza”, która już dostosowała do naszych wymagań część swojej bazy.
W 1996 roku gruntownie zmodernizowano bazę przeładunkową, budując sieć kanalizacji, odprowadzającej ścieki do nowoczesnych oczyszczalni. Nowe stanowiska do przeładunku paliw są teraz umieszczone w hermetycznych, betonowych wannach. Natomiast stara skażona bocznica będzie jeszcze przez długi czas rekultowywana.
Ropa nie zagraża okolicznym wsiom, ponieważ czerpią one wodę z bardzo głębokich ujęć jurajskich. Ale, jak mówi Mieczysław Burdzicki, zastępca wojewódzkiego inspektora ochrony środowiska, jest zagrożeniem dla płytko położonych wód podziemnych. - Konieczne jest więc usuwanie skażeń - twierdzi. - Poza tym nie wiemy, w którą stronę jeziorko może się przemieszczać i jaki będzie tego skutek.
W niebezpieczeństwie są ci mieszkańcy, którzy czerpią wodę z płytkich studni w Małaszewiczach i Kobylanach. - Nie mam żadnych oficjalnych informacji na ten temat - mówi Krzysztof Iwaniuk, wójt gminy Terespol, na terenie której leżą Małaszewicze i Kobylany. - Blisko bazy przeładunkowej nie ma zabudowań mieszkalnych. Najbliższe leżą w odległości 2 km i mają wodociąg głębinowy.
Wójt nie ukrywa jednak, że niektórzy mieszkańcy Małaszewicz skarżą się na złą jakość wody. - Ci, którzy czerpią z płytkiego wodociągu lokalnego - mówi. - I dlatego dopominają się o podłączenie do głębinowego wodociągu.
Gdyby jeziorko się przemieszczało, w niebezpieczeństwie byłby także zbiornik rekreacyjny w Kobylanach. Inspekcja Ochrony Środowiska o sprawie powiadomiła wojewodę lubelskiego.

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!