poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Półmetek, czyli pół litra na głowę

Dodano: 2 listopada 2005, 20:34

Jedni mają po osiemnaście lat, inni jeszcze nie. Ale razem świętują w listopadzie półmetek. A świętują hucznie. W wynajętych przez licealistów lokalach wódka leje się strumieniem.

– Bal maturalny. To rozumiem. Na zakończenie szkoły jest powód do świętowania. Ale półmetek to dla mnie jakaś wydumana impreza – mówi pani Renata. Jej córka gimnazjalistka została zaproszona na półmetek przez starszego kolegę. Nie do szkoły, tylko do pubu. Pani Renata, która nasłuchała się od znajomych na temat pijackich orgii urządzanych przez licealistów, boi się o swoją nieletnią pociechę. A opinie, jakie do niej dotarły, wcale nie były przesadzone.
– W jednym z bialskich lokali zastaliśmy młodzież z drugiej klasy liceum na półmetku. Wszyscy licealiści, a także towarzyszące im osoby, byli pijani. Przykry był to widok. Niektórzy wymiotowali. Pomyślałem sobie wtedy o jałowej działalności komisji przeciwalkoholowych i o bezkarnych restauratorach, którzy za wszelką cenę chcą mieć zysk z takich klientów – mówi radny Edward Borodijuk.
Swoją obserwacją radny podzielił się na ostatniej sesji Rady Miasta. Wywołał ożywioną dyskusję. I choć uczestniczył w niej Waldemar Godlewski, lubelski kurator oświaty, oraz prezydent miasta Andrzej Czapski, nie przyniosła ona żadnego rozwiązania.
– To naganne zjawisko – grzmiał prezydent. – Powinni się nim zainteresować wychowawcy i dozór oświaty.
Kurator wziął w obronę nauczycieli, podkreślając, że jeśli dochodzi do pijaństwa, to poza szkołą. Jego zdaniem, sprawą serwowania w lokalach alkoholu nieletnim powinna interesować się policja i straż miejska.
Organizacji półmetka nie popierają też dyrektorzy liceów. Już dawno zakazali imprezy w szkołach. Ale zapoczątkowana kilka lat temu tradycja nie umarła. Wręcz przeciwnie, rozkwitła. I w dodatku z aprobatą rodziców.
– Nie mamy wpływu na to, że matka i ojciec zamawiają w restauracji imprezę. Czy to z okazji imienin lub urodzin dziecka, czy z okazji półmetka – mówi Waldemar Mazur, dyrektor bialskiego IV LO im. Stanisława Staszica.
Była kelnerka jednego z lokali, gdzie często „balują”nieletni, opowiedziała nam, jak wyglądają takie zabawy. – Uczniowie zamawiali tylko jedno gorące danie. Szef przymykał oko na to, że przynosili ze sobą duże ilości alkoholu. Pili i wymiotowali. Niekiedy coś niszczyli. Dziwiliśmy się szefowi, że za parę groszy, godzi się na coś takiego.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!