wtorek, 21 listopada 2017 r.

Biała Podlaska

Porządek musi być. Sprzątają pogorzelisko

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 lipca 2009, 19:05

Niepełnosprawny bialczanin narzeka, że z pogorzeliska jego domu giną stare maszyny i metalowe części. Okazało się, że to inspektor nadzoru budowlanego kazał natychmiast uprzątnąć ten teren.

– Czekałem na zawiadomienie z Urzędu Miasta, że mogę rozebrać resztki spalonego domu. Nie nadeszło. Kiedy nie było mnie tam dwa dni, nagle przyjechali robotnicy z więźniami, wyłamali bramę i zabrali na złom cześć mojego sprzętu rolniczego – poskarżył się nam bialczanin Zbigniew Czarnecki.

Dodaje, że z kilkudziesięcioletniej przyczepy zginęły ciężkie łańcuchy, a z kilku kół zostały wycięte felgi.

– Wywieźli też stary kultywator, brony i fragment karoserii wołgi. Wyrwali słupek z bramy, zdarli elewację z sąsiedniego domu i narożnik innego budynku. Nie patrzyli na straty – narzeka poszkodowany.

W połowie kwietnia pożar strawił znaczną cześć budynku przy ul. Narutowicza. Policja nie wykryła, by doszło tam do podpalenia. I zaproponowała prokuraturze umorzenie postępowania. Na placu obok pogorzeliska został potworny bałagan.

Prezes Bialskich Wodociągów i Kanalizacji "Wod-Kan” podkreśla, że nieruchomość z pogorzeliskiem należy do kilku współwłaścicieli, w tym również kierowanej przez niego spółki.

– Pan Czarnecki mógł mieszkać w tym domu dożywotnio, tak było uzgodnione w umowie. Nie jest to jednak jego nieruchomość. Po pożarze otrzymał lokal zastępczy z Urzędu Miasta – wyjaśnia prezes Zygmunt Król. – Inspektor nadzoru budowlanego nakazał nam natychmiastową rozbiórkę resztek spalonego domu. Zleciliśmy to Komunalnemu Gospodarstwu Pomocniczemu.

Bialski inspektor nadzoru budowlanego potwierdza, że wydał decyzję o natychmiastowej wykonalności rozbiórki pogorzeliska.

– Pan Czarnecki był na oględzinach. Na pogorzelisku było mnóstwo śmieci i nazbieranych przez starszego mężczyznę zniszczonych ubrań. Ten bałagan zagrażał innym budynkom – stwierdza inspektor Jerzy Wójcik.

– My robimy tylko to, co zlecają nam przedstawiciele "Wod-Kan” – zapewnia Zbigniew Leszczyński, zastępca kierownika Komunalnego Gospodarstwa Pomocniczego. – Tam było złomowisko i gruzowisko. Już wywieźliśmy kilka wywrotek, a to nie koniec.

Przyznaje, że jeden z samochodów zahaczył o ścianę budynku. – Skontaktuję się z panem Czarneckim, aby wyjaśnić też sprawę złomu wywożonego z tej posesji – obiecał nam Leszczyński.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!