środa, 7 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Posłaniec z urzędu przyniesie ci list

Dodano: 20 sierpnia 2003, 17:10

Sytuacja finansowa zmusza samorządy lokalne do poszukiwania oszczędności. Jednym ze sposobów jest ograniczenia wydatków na usługi pocztowe poprzez zatrudnianie tzw. gońców.

Najdłużej w województwie, bo od sześciu lat korespondencję urzędową mieszkańcom Radzynia Podlaskiego dostarcza pełnoetatowy goniec. - Jesteśmy bardzo zadowoleni z usług tego pana. Zakupiliśmy mu nawet rower, by ułatwić pracę - mówi Jan Kuszpa, zastępca burmistrza. Miesięczne oszczędności wynoszą około 3 tysiące złotych.
Zgodnie z ustawą o łączności poczta ma wyłączność na przesyłki pocztowe do 2 kilogramów. - W pewnym sensie taka działalność samorządów jest nielegalna - stwierdza Urszula Skrzypiec, z-ca dyrektora Rejonowego Urzędu Poczty w Białej Podlaskiej.
Z kolei w Białej Podlaskiej mieszkańcom miasta od czterech lat przynoszą urzędowe listy młodzi ludzie. - To ewidentne oszczędności sięgające kilkudziesięciu tysięcy rocznie - mówi Rudolf Somerlik, dyrektor gabinetu prezydenta miasta.
W pierwszym kwartale bieżącego roku gońcy roznieśli ponad 26 tysięcy listów. Poczta Polska za tą usługę zażądałaby 127 tysięcy złotych. Miasto wykorzystując gońców wydało na to 44 tysięcy. Kto jest gońcami? Są to studenci lub absolwenci bialskich uczelni. W zależności od zapotrzebowania w miesiącu jest ich 5 lub 6. Pracują na umowę-zlecenie. Za doręczony list dostają 1, 70 zł. Poczta chce 3, 40. Jak zapewnił nas dyrektor gabinetu prezydenta Andrzeja Czapskiego ogłoszenia o naborze na miejskich gońców ukazują się na tablicach ogłoszeniowych w uczelniach. - Nie mieliśmy nigdy takich ofert pracy - mówi krótko Agata Olszewska z bialskiego Młodzieżowego Biura Pracy. - Propozycje roznoszenia ulotek, czy sprzedaży gazet owszem zdarzały się, ale listów nie.
Włodarze podlaskich gmin również starają się oszczędzać na korespondencji. W gminie Wohyń za gońców robią sołtysi. Nie roznoszą oni całej miesięcznej korespondencji, tylko listy z upomnieniami. Poczta za taką przesyłkę żąda 8 złotych, sołtys bierze połowę. - Rozważaliśmy możliwość zatrudnienia gońców, ale kto chciałby pracować za około 350 złotych brutto? Przecież listy trzeba rozwozić po kilku wsiach, potrzeba na to środka lokomocji. A sołtysi pełnią swoją funkcję społecznie, więc i niech oni coś zarobią - informuje Stanisław Jóźwik, wójt.
Czy w związku z tym poczta przewiduje jakieś taryfy ulgowe, aby zachęcić samorządy do korzystania z jej usług? - Ceny za listy ustalane są z góry i obowiązują takie same w całej Polsce. Jeżeli byłaby możliwość lokalnego decydowania o cenie, to czemu nie - stwierdza U. Skrzypiec.•
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO