czwartek, 19 października 2017 r.

Biała Podlaska

Potrzebujemy spokoju

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 lipca 2002, 20:59
Autor: Beata Malczuk

Bracia Dziołakowie Karol i Jacek odbywają próbę na swoich instrumentach (Beata Malczuk)
Bracia Dziołakowie Karol i Jacek odbywają próbę na swoich instrumentach (Beata Malczuk)

We wtorek przekroczyli próg rodzinnego domu w Zakalinkach pod Konstantynowem. Tydzień wcześniej przylecieli samolotem
z Węgier do Warszawy. Mówią, że już się otrząsnęli z najgorszego. Bracia Dziołakowie powoli zaczynają myśleć o przyszłości.
Są wdzięczni za moc dobroci i serdeczność, jakich wciąż jeszcze od ludzi dobrej woli doświadczają.

W katastrofie autokarowej nad jeziorem Balaton na Węgrzech zginęła ich matka, ojciec i siostra.
- Na pewno będziemy grać, występować i uczyć się w szkole muzycznej, ale teraz potrzebujemy spokoju, żeby wszystko ustalić, przemyśleć - odpowiada najstarszy z braci, czternastoletni Karol Dziołak. W domu z dziadkami jest jeszcze młodszy o 3 lata Jacek. Wojtek, średni z chłopców, wyjechał na kilka dni do rodziny pod Koszalinem. Bracia fizycznie czują się już dobrze. Jeszcze nie byli na wspólnym grobie rodziców i siostry. - Niedługo sąd zdecyduje, kto będzie prawnym opiekunem dzieci. Ich wujek, a nasz syn Zbyszek, chciałby się tego zadania podjąć. To dobrze, bo my jesteśmy starzy i schorowani - mówi Stanisław Sobieszek, ojciec zmarłej Danuty Dziołak.
Podczas naszej wizyty ogląda małe skrzypce, specjalnie kupione dla ukochanej wnuczki. Ma łzy w oczach, ale nie płacze. Stara się być silny. Ale żona pana Stanisława, Wanda, wciąż nie może dojść do siebie. Silna nerwica nie pozwala jeszcze kobiecie normalnie funkcjonować. - Zawiozłam jej zioła na wzmocnienie. Całkiem z sił opadła. Wynajmiemy kogoś do pomocy przy praniu i innych pracach. Sąsiedzi i tak cały czas im pomagają. Zapowiadają, że wykoszą zboże. Właściciel młyna z Białej Podlaskiej odbierze ziarno i zapłaci za nie najwyższą stawkę - informuje nas Stanisława Celińska, wójt Konstantynowa. Władze gminy zapewniają, że w miarę potrzeb będą wspierać Dziołaków. Na konto utworzone przez samorząd wpłynęło już ponad 12 tys. zł od prywatnych ofiarodawców i firm. Kuria biskupia z Siedlec zapewnia braciom stypendium do czasu ukończenia nauki. - Chleba im nie zabraknie, ale ciepła i miłości rodziców nikt im nie zastąpi - mówi ksiądz Mieczysław Milczarczyk, proboszcz parafii pw. św. Elżbiety w Konstantynowie.
Jacek Dziołak zdradził nam, że chce być duchownym. - Już wcześniej o tym myślałem, a teraz tylko się utwierdzam w postanowieniu. Podziwiam brata Stefana. Własnym ciałem wypchnął przednią szybę, aby ludzie mogli wydostać się z autokaru. Połamał sobie żebra i miał trzydzieści szwów na głowie - opowiada najmłodszy z braci.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!