poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Prezes spółdzielni odpowie za śmierć 10-latka

Dodano: 7 stycznia 2010, 18:33

10-letni chłopiec wyszedł do sklepu po słodycze i już nigdy do domu nie wrócił. Na pasach potrącił go prezes jednej z bialskich spółdzielni. Kierowca niedowidział i był nietrzeźwy. Prokuratura właśnie skierowała do sądu akt oskarżenia w jego sprawie.

Chociaż od tragedii minęło już półtora miesiąca, to jednak nikt w rodzinie Nowosadzkich nie potrafi o wypadku mówić spokojnie. 18 listopada 2009 r. Krystian wybrał się z młodszą siostrą po słodycze do sklepu po przeciwnej stronie ul. Lubelskiej. Pierwsza przez pasy przeszła Monika. Dziesięciolatek był bardzo ostrożny. Przepuścił jadące samochody i dopiero wtedy wszedł na zebrę.

– Nagle, nie wiadomo skąd, na drodze pojawił się srebrny samochód. Myślałam, że się zatrzyma, ale on wjechał w mojego braciszka – opowiada ze łzami w oczach dziewczynka. Uderzenie rozpędzonego samochodu wyrzuciło chłopczyka w górę. Samochód renault laguna zatrzymał się dopiero wiele metrów dalej.

Chłopca znajdującego w stanie śmierci klinicznej zabrała karetka. W szpitalu stwierdzono zgon wskutek stłuczenia mózgu.

– Kierowca później zeznał, że myślał, iż potrącił ptaka, a nie dziecko. Miał mieć w styczniu operację na zaćmę. Ślepy nie powinien siadać za kierownicą! A on jeszcze był nietrzeźwy – miał 0,42 promila alkoholu w organizmie – mówi Mieczysław Nowosadzki, ojciec zabitego chłopczyka.

Przybity tragedią przestał chodzić do pracy. Płacze też zrozpaczona matka: na wspomnienie wstęgi, z którą przed śmiercią bawił się synek, czy filmu nakręconego pięć dni przed tragedią.

– Krystianek mówił mi, "Mamusiu, jak będziesz starsza, to będę cię woził”. Ale tych obietnic nigdy już nie spełni. Ten kierowca zniszczył nam życie – szlocha pani Anna. – Mam nerwicę serca, ale pracować muszę. Trzeba żyć dla pozostałych dzieci – wyciera łzy.

Co pewien czas rodzice przeglądają akta sprawy – Szok! Jak tak można zmasakrować dziecko. I to na pasach! – denerwuje się ojciec. Nowowsadzki chce uczestniczyć w procesie sprawcy wypadku, 54-letniego Marka Z.

Kierowca, prezes jednej z bialskiej spółdzielni, od 18 listopada siedzi w areszcie. W środę prokurator skierował do sądu akt oskarżenia.

– Za spowodowanie wypadku, którego następstwem jest śmierć innej osoby, grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności – informuje Stanisław Strożak, prokurator rejonowy.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!