czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

"Próbowała dosięgnąć jedzenia, ale nie mogła". Dlaczego zapomnieli o Zosi?

Dodano: 11 marca 2015, 10:15

Prokurator bada, czy 13-miesięczna Zosia leżała na oddziale brudna, głodna i wyczerpana. Dyrektor placówki przeprasza i zapowiada ukaranie winnych

Zosia trafiła z domu dziecka do szpitala św. Tadeusza w Łukowie 21 grudnia. Miała rotawirusa. Leczyła się tam do 2 stycznia. W tym samym czasie na oddziale pediatrycznym przebywało dziecko pani Justyny i pana Jarosława.

- Zobaczyłem małe dziecko, które nie potrafi jeszcze samodzielnie jeść, a mimo to wyciąga rączki z łóżeczka szpitalnego i próbuje dosięgnąć jakichś kanapek zostawionych na taborecie - mówi pan Jarosław, który pomagał opiekować się Zosią. - Ona była zostawiona w dzień i w nocy na pastwę losu. Mogła umrzeć.

- Widok był przerażający. Zostawiłam swoje dziecko koleżance i poszłam do Zosię. Była cała w odchodach, nikogo to nie obchodziło. Totalna znieczulica - dodaje pani Justyna. Jej mąż ma nadzieję, że dzięki nagłośnieniu tej sprawy szpital i dom dziecka wyciągną wnioski i nigdy już do takiej sytuacji nie dojdzie.

Przepraszam małą dziewczynkę

Kierownictwo szpitala o sprawie Zosi dowiedziało się dopiero 17 lutego od TVP Lublin. Dziennikarze pokazali amatorskie nagrania wykonane przez rodziców małych pacjentów.

- W trakcie jej pobytu nikt nie zawiadomił dyrekcji o nieprawidłowościach. W naszym szpitalu jest pełnomocnik ds. praw pacjenta. Nie otrzymał żadnych skarg. Gdyby takie były, nasza reakcja byłaby natychmiastowa - zapewniał wczoraj na konferencji prasowej dyrektor szpitala Grzegorz Gomoła.

Dodał: Nie wiem, czy zarzuty się potwierdzą, ale już teraz przepraszam małą dziewczynkę, jej opiekunów prawnych i wszystkich, których ta sprawa dotknęła. Zrobimy wszystko, by w przyszłości takie zdarzenia nie miały miejsca.

Gomoła przyznał, że Zosia mogła pozostawać bez opieki, ale tylko chwilowo. - Dwa lata temu podjęliśmy decyzję, by pacjentów z domu dziecka umieszczać jak najbliżej dyżurki pielęgniarek, aby mieć te dzieci cały czas na oku - przekonywał.

Oddział pediatryczny zatrudnia 18 pielęgniarek, 8 lekarzy i 5 salowych. Ostatnio dwie pielęgniarki zostały przeniesione na inne oddziały. Ale dyrektor zaprzecza, by miało to związek ze sprawą Zosi.

Sprawę bada prokuratura

Wczoraj w szpitalu trwały konfrontacje - rodzice, którzy opiekowali się Zosią wskazywali, do których pielęgniarek zwracali się o pomoc dla dziewczynki. - Na razie wiadomo, że do sześciu nie ma zastrzeżeń. Nie wszystkie są winne zaistniałej sytuacji - powiedział nam Marek Szambelan, prezes Fundacji Razem Lepiej z Warszawy. Fundacja pomaga m.in. ofiarom przemocy domowej i osobom w trudnych sytuacjach życiowych.

Sprawą zajęła się prokuratura. - Po doniesieniach medialnych wszczęto postępowanie sprawdzające - potwierdza Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. - Ma ono na celu ustalenie, czy doszło do narażenia na niebezpieczeństwo zdrowia lub życia dziecka. Zażądaliśmy pełnej dokumentacji medycznej - dodaje prokurator. Postępowanie prowadzone jest "w sprawie”, co oznacza, że nikomu nie postawiono żadnych zarzutów.

Opiekunów było wielu...

Dyrektor Placówki Wielofunkcyjnej (domu dziecka) w Łukowie, w którym przebywa Zosia, zapewnia, że jej podwładne zajmowały się dziewczynką podczas jej hospitalizacji. - Wysyłaliśmy opiekunki do szpitala. Nie mamy jednak takich możliwości, by zapewnić dziecku 24-godzinną opiekę w szpitalu, bo w naszej placówce opiekujemy się jeszcze 20 innymi małymi dziećmi - zaznacza Ewa Szczęśniak.

Jak pani dyrektor zareagowała na nagranie? - Szok i niedowierzanie. Nasze dzieci i tak przeżyły sporo, uważam, że powinny mieć najlepszą opiekę - podkreśla Szczęśniak.

Jednak zdaniem Marka Szambelana z Fundacji Razem Lepiej, wina za to, jak potraktowano Zosię, leży zarówno po stronie szpitala, jak i domu dziecka. - Szpital powinien wykazać szczególną empatię wobec podopiecznej z domu dziecka. A dom dziecka z kolei powinien zadbać, by przy dziecku były opiekunki - komentuje.

Zosia jest już w dobrej kondycji. - Została wyleczona, opuściła szpital w dobrym stanie - potwierdza dyrektor Gomoła.
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

18-20 sierpnia
komentarze (0)0
polubienia (1)1
17-08-2017

18-20 sierpnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!