sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Protest PKS uderzył w uczniów

Dodano: 19 marca 2008, 17:38

Wczoraj w trasy nie wyjechało wiele autobusów. Odwołano kursy m.in. w kierunku Lublina i Kodnia.

Co trzeci uczeń nie dotarł szkoły, bo związkowcy walczą o 300 zł podwyżki.

- Martwię się o kolegę z Kościniewicz. Nie ma żadnego autobusu do swojej miejscowości. I jak ma wrócić do domu po lekcjach? - pyta Staszek, uczeń bialskiej szkoły ponadgimnazjalnej. - Ja też obawiam się, że będzie problem z wyjazdem do Janowa Podlaskiego. Część kursów autobusów PKS odwołano.

Beata Kalwarczyk-Warpas, wicedyrektor Zespołu Szkół Rolnicze Centrum Kształcenia Ustawicznego im. W. Witosa w Leśnej Podlaskiej przyznała, że protest części załogi PKS skomplikował pracę szkoły.

- Szkoda, że wcześniej nikt nas nie uprzedził o tym strajku. Na lekcje nie dojechało prawie 30 proc. młodzieży. Stali na mrozie i śniegu. Nie wszyscy mogli przybyć rowerami lub samochodami rodziców. Największy kłopot mieli uczniowie z Kodnia i Piszczaca. Pojawiał się też kłopot z wyjazdem wychowanków internatu na przerwę świąteczną - podkreśla wicedyrektor.

Jan Dawidowski, przewodniczący związku zawodowego "Solidarność 80” w PKS nie ukrywa, że inicjatorom tej akcji chodziło o to, aby wywołać skutki społeczne.

- Po to braliśmy masowo urlop na żądanie, aby o naszym proteście dowiedziało się społeczeństwo. Żądamy podwyżek po 300 zł i przestrzegania kodeksu pracy.
Żyjemy poniżej minimum socjalnego. Jako kierowca za 18 dni pracy w miesiącu dostaję 1640 zł brutto. Bez zmian od 7 lat. A ryzyko kierowania autobusem jest ogromne - podkreśla przewodniczący. Dodaje, że związek wszedł w spór zbiorowy.

Kierowcy, którzy mimo protestu wyjechali na trasy, tak to tłumaczyli: - Pracuję. Nie chciałem protestować, kiedy są lekcje. Sam mam dwoje dzieci w szkole i wiem, jakie są skutki braku transportu. Proponowałem, żeby protestować dzień później, kiedy są już ferie.

Inny pracownik PKS zauważa, że na taką okazję czyha konkurencja PKS, która przejmie pasażerów.

- Dziś nie stać nas na podwyżki, jakich żądają związkowcy. Przy olbrzymim wzroście cen paliw byłyby one nie do udźwignięcia - tłumaczy Włodzimierz Dawidziuk, prezes bialskiego PKS. Wczoraj prowadził negocjacje z protestującymi. Rozmowy zostały jednak przerwane. Zostana wznowione 27 kwietnia.

Wanda Koziara, sekretarz organizacji związkowej poinformowała nas, że mediator dostrzegł wolę porozumienia pomiędzy stronami. Pracownicy są jednak
niezadowoleni z niewielkich ustępstw prezesa oraz z metody liczenia podwyżek.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!