niedziela, 11 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Reklama atakuje

Dodano: 28 sierpnia 2003, 16:46

Ulica Narutowicza. Budynek przeznaczony do rozbiórki służy firmom za słup reklamowy
Ulica Narutowicza. Budynek przeznaczony do rozbiórki służy firmom za słup reklamowy

Są wszędzie. Na przystankach, słupach energetycznych, budynkach w centrum miasta, na ogrodzeniach. Nakleja osoba prywatna i duże firmy. Poszukuję mieszkania, zaginął mi kotek, organizuję koncert - oto niektóre oferty ogłoszeń naklejonych tam, gdzie nie powinny się znajdować.

Sprawa jest znana strażnikom miejskim. - Jest problem z ustaleniem sprawcy na gorącym uczynku. Instytucja zlecająca rozklejenie plakatów winę za ich nie właściwe rozkolportowanie zrzuca na osobę, która wykonywała zlecenie. Jeżeli uda nam się ustalić taką osobę, to sporządzamy odpowiedni wniosek do sądu grodzkiego. Ten może orzec karę pieniężną. Często osoby rozklejające afisze to ludzie młodzi. Zdarza się, że nie znają prawa, i nie wiedzą, że akurat w danym miejscu nie można naklejać. Wówczas kończy się czasem tylko na upomnieniu - mówi Artur Żukowski, komendant Straży Miejskiej w Białej Podlaskiej.
Tablic i słupów ogłoszeniowych należących do Urzędu Miasta jest 15 sztuk. Kilka jest też własnością spółdzielni mieszkaniowych. - Korzystanie z tych miejsc reklamowych jest bezpłatne. Jeżeli jakaś firma zleci Komunalnemu Gospodarstwu Pomocniczemu podległemu UM, które opiekuje się tymi miejscami, to już jest to działalność odpłatna. Opłaty pobierane są według ustalonego cennika - informuje Rudolf Somerlik, dyrektor gabinetu prezydenta Andrzeja Czapskiego.
Dlaczego więc, jeżeli można bezpłatnie rozklejać plakaty na słupach ogłoszeniowych, wiszą one w miejscach do tego nie przeznaczonych? Przypadkowo napotkana grupa młodych ludzi, zarabiająca na kolportowaniu afiszów, poinformowała Dziennik, że jest to wina nadmiaru ogłoszeń, szczególnie w sezonie organizowania dużych imprez.
- Rozklejamy plakat z informacją o kameralnym koncercie w jednym z klubów. Na słupie ogłoszeniowym nie mamy szans na jego dłuższą "żywotność”. Wieczorem lub wcześnie rano przyjedzie specjalna grupa i oklei słup dookoła wielkimi afiszami. I tak jest codziennie. Może przydałoby się więcej takich słupów? - wyjaśnia mężczyzna chcący pozostać anonimowo.
W opinii niektórych dobrym miejscem na reklamę jest przystanek autobusowy. - Jest to działalność nielegalna. Reklamy takie zrywamy - mówi Jan Harasimiuk, dyrektor bialskiego MZK. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO