czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Rodzina z Białej Podlaskiej prowadzi ptasi żłobek

Dodano: 30 lipca 2010, 19:22
Autor: Paweł Puzio

Podczas burzy trzy pisklaki wypadły z gniazda. Rodzina Mańko z Białej Podlaskiej przygarnęła ich do domu. Były ślepe i ledwo opierzone. Karmione muchami i robakami, rosną jak na drożdżach.

Od ponad tygodnia dom państwa Mańko zmienił się w ptasi żłobek. Z dnia na dzień rodzina powiększyła się o trzy pisklaki jaskółek. – 19 lipca, po niedzielnej burzy, w budynku Izby Celnej w Białej Podlaskiej zostało zniszczone gniazdo z pisklętami jaskółek. Żona, idąc do pracy znalazła je na ziemi. Trzy pisklaki były ślepe, ledwie opierzone w "dziecięce” piórka-rureczki, miały pewnie 2-3 dni – opowiada Jacek Mańko z Białej Podlaski.

Katarzyna Mańko ptasie bobaski wzięła do pracy. – Pisklaczki przez całe 8 godzin pracy, chyba cudem, przetrwały w pudełku. Po południu znalazły się w naszym domu – opowiada dalej pan Jacek.

Wtedy zaczął się prawdziwy wyścig z czasem, bo pisklaki domagały się jedzenia.
– Ani ja, ani żona, ani córka Ewelina, nie wiedzieliśmy, czym je nakarmić – mówi Jacek Mańko. Zaczęło się nerwowe poszukiwania informacji w Internecie, wysłanie maili. Po kilku chwilach, przyszło kilka listów od lekarzy weterynarii, min. z Gdańska, z klubów ornitologicznych. – Dzięki temu wiedzieliśmy, co robić. Ptaszki dostały szansę na drugie życie – dodaje pan Jacek.

Młode jaskółki domagają się jedzenia, co godzinę: między 6 a 21. Gdy rodzice są w pracy, rolę mamy przejmuje córka Ewelina. – Dieta jaskółek to mieszanka tłustego sera, much, owadów, larw połączonych z jajkiem na twardo. Pisklaki piją sporo wody z witaminkami dla papug. Rosną jak na drożdżach. Karmimy je przy pomocy pęsety – opowiada Ewelina, córka państwa Mańko. – Jedyny problem to deficyt much, bo w okolicy naszego lokum kończą się ich zapasy – śmieje się Jacek Mańko.

Jaskółki w nowym domu mają się świetnie. Zmieniły upierzenie i lada dzień zaczną uczyć się fruwać. Niedługo ptaki naucza się latać i odlecą na swoje. – Niebawem, musimy nasze jaskółki zwrócić naturze, po upewnieniu się, że sobie poradzą. Tak w ogóle, to mamy sporo satysfakcji, bo lokalni weterynarze nie dawali szans na przeżycie naszej trójce – kończy Jacek Mańko.

– Prawdopodobnie państwo Mańko zaopiekowali się jaskółką oknówką. Po odchowaniu ptak odleci na swoje – mówi Stanisław Iwańczuk, ornitolog amator z Kraśnika.

Grzegorz Grzywaczewski, ornitolog z Uniwersytetu Przyrodniczego uważa, że państwo Mańko profesjonalnie zajęli się jaskółkami. – Wielkie brawa za takie postępowanie. Oby było więcej takich ludzi – mówi.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!