środa, 23 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Skąd ten protokół?

Dodano: 14 marca 2002, 16:22
Autor: Beata Malczuk

Czwarta rozprawa brygadzisty i serowara przeciwko mleczarni z Radzynia Podlaskiego nie przyniosła rozstrzygnięcia. - To nie nasza wina, że w zakładzie panował nieład i skandaliczne warunki sanitarne - mówią pozbawieni pracy

Adam P. i Jarosław Ł. domagają się oczyszczenia z zarzutów, które były przyczyną zwolnienia ze Spomleku, wypłaty potrąconych premii i odprawy oraz przywrócenia do pracy. Na ostatniej rozprawie świadek Jadwiga W., kierująca laboratorium mleczarni, oglądała zdjęcia przedstawiające m.in. wilgoć i grzyb na ścianach Zakładu Produkcyjnego w Parczewie. - To, co widać, według mnie nie miało wpływu na jakość wytwarzanych tam serów - oświadczyła. - Nie mogę też potwierdzić, czy to są te pomieszczenia, które kontrolowałam - podkreślała. Pamięta natomiast dokładnie, co zobaczyła osiem miesięcy temu w dojrzewalni, w której brygadzistą był Adam P. - Włosy stanęły mi na głowie z wrażenia. Stwierdziłam rażące nieprzestrzeganie zasad higieny. Brudne, zakurzone półki z serem, zanieczyszczona instalacja c.o. i wodna, kałuże na posadzce a na niej kartony z towarem - wyliczała jednym tchem.
Kiedy obrońca próbował podważyć obciążające klienta zeznania, wyszło na jaw istnienie drugiego protokółu kontrolnego, o którym powód nie miał pojęcia. - Badaliśmy mikrobiologicznie same wyroby - wyjaśniała Jadwiga W. - To niedopuszczalne. Dowiadujemy się o tajnym protokóle, świadek mówi wyuczonym tekstem - protestował mecenas reprezentujący powoda.
Na rozprawie z powództwa Jarosława Ł. zwolnionego z końcem stycznia zeznawał były kierownik parczewskiego zakładu. - Nie zmuszano pracowników do składania podpisu na liście wyborczej (z nazwiskiem prezesa Spomleku - przyp. red.). Owszem listy były i to kilku ugrupowań. Kto chciał mógł się podpisać - odpowiadał na pytanie jednej ze stron. Ocenił Jarosława Ł. jako średniego pracownika.
Zwolnieni starają się za wszelką cenę dowieść, że w zakładzie od lat miały miejsce "kontrolowane” nieprawidłowości. Przyjmowanie niepełnowartościowych zwrotów i przerabianie ich na produkt dobry to według nich powszechna w Spomleku praktyka. Oczywiste, nawet zdaniem kierowniczki laboratorium, fałszerstwo polegające na przekwalifikowywaniu jednego rodzaju sera w zupełnie inny poprzez np. wędzenie, odbywało się wielokrotnie za zgodą przełożonych. - W czasie remontów nie zatrzymywano produkcji. W ramach oszczędności często wyłączano urządzenia. Czy to nie miało wpływu na jakość towaru - pytają zwolnieni pracownicy.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!