czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Skumulowane marzenia

Dodano: 18 listopada 2005, 19:48

Za wygraną w totka można otynkować dom, pomóc sierotom albo wyjechać do miasta. Marzenia ludzi starszych, mieszkających na wsi są zupełnie inne niż klientów kolektur w dużych miastach.

– Mnie dużo nie trzeba – mówi starszy pan, kupujący los w sklepie spożywczym w Dębowej Kłodzie w powiecie parczewskim. – Tylko dziesięć tysięcy. Poszłyby na mieszkanie. Na dokończenie elewacji. A reszta? Po co mi? Biednym bym oddał. Na przykład na sierocińce.
Odpowiedź kolejnego rozmówcy jest jeszcze bardziej niespodziewana. – Jak jest dużo do wygrania, to człowiek wyda parę złotych – mówi Wiesław Czech. – Wtedy biorę dwa, nieraz trzy zakłady. A nuż się uda? Mam dwóch synów, to może bym im coś pomógł. A sobie? Sobie tylko już domek wieczności. Taki domek po śmierci. A po co mam komuś potem robić kłopot. Teraz większość ludzi ma takie miejsca za życia, to i ja bym chciał taki mieć.
Nieco inne, choć równie skromne marzenia ma pani Krystyna Szpak. – Jeżeli bym wygrała, to chciałabym podzielić te pieniądze między dzieci i wnuki. A mnie wystarczyłby taki mały domek. Żeby były normalne warunki do życia. Część pieniędzy bym włożyła na książeczkę wnukowi, żeby miał kiedyś na studia. No i chciałabym gdzieś pojechać. Nigdy nie byłam za granicą. Wystarczyłby mi wyjazd gdzieś niedaleko. Czy można od takich pieniędzy zgłupieć? Nie wydaje mi się, żeby mogło mi się poprzewracać w głowie.
Okazuje się, że marzenia starszych, spracowanych mieszkańców wsi są zdecydowanie inne, niż młodzieży. Ci marzą o świecie, sławie i drogich samochodach.
– Pożyłoby się trochę – mówi 19-letni Łukasz. – Tyle kasy? Wyjechałbym stąd, gdzieś do dużego miasta. Ale najpierw za granicę. Tak na miesiąc. Poszaleć, użyć sobie trochę tego życia. No i wie pan, taka porządna fura w pierwszej kolejności. A za resztę, to może jakiś interes by się rozkręciło.
Liczba grających gwałtownie wzrasta w dniu losowania dużej kwoty. Bożena Czech, sprzedawczyni w sklepie spożywczym w Dębowej Kłodzie, ma wtedy zdecydowanie więcej pracy. – Jak jest kumulacja, to gra więcej ludzi – mówi. – W sklepie pojawiają się wtedy nowe osoby. Ale to tylko ten jeden raz. A w taki normalny dzień to przychodzą przeważnie ci sami. Puszczają po jednym, nieraz kilka zakładów. No i chcą, żebym im wydrukowała te cyfry, które wylosuje maszyna. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!