sobota, 22 lipca 2017 r.

Biała Podlaska

Słodka trucizna

Dodano: 19 lutego 2002, 20:58
Autor: Beata Malczuk

Dziwili się, że jakaś słodka, a zaraz potem wymiotowali. Na drugi dzień Stefan już nie żył. Ludzie nie tylko w naszej wsi, ale i w okolicach są poruszeni. Tego u nas jeszcze nie było – mówi Zbigniew W., którego brat zmarł po wypiciu metanolu.

O zbiorowym zatruciu alkoholem metylowym w Kłodzie Małej pisaliśmy wczoraj. W sumie do szpitala w Białej Podlaskiej trafiło dziesięć osób.
– Wypiłem niewiele, jakieś siedemdziesiąt gramów – opowiada Stanisław Z., inny poszkodowany z tej wsi. – Lekarz z przychodni pocieszał, że nic mi nie będzie. Ale w drodze do domu coś mi zaczęło nachodzić na oko. Policjanci nalegali, abym zgłosił się do szpitala.
Matka braci W., z których jeden zmarł w szpitalu w poniedziałek, zeznała policji, że to jej syn – obecnie w stanie śpiączki – przyniósł do domu alkohol z cysterny. Nie pił sam, częstował brata i kolegów.
– Nie wiem, kto jeszcze uczestniczył w kradzieży, ale mam prawie pewność, że ta trucizna była sprzedawana po wsiach – twierdzi Zbigniew W. – Mój brat za nią zapłacił – dodaje. Pamięta dokładnie przebieg niedzielnych wydarzeń – znajomych z Chotyłowa na podwórku, początek picia pod gołym niebem, reakcje po pierwszych łykach alkoholu. To wszystko widział na własne oczy, dopóki biesiada nie przeniosła się w nie znane mu miejsce.
– Około piętnastej gdzieś pojechali, było im mało – kontynuuje. – Zabrali Wieśka. Wrócił około 23 i poszedł spać do siebie. Mieszkał oddzielnie, był kawalerem – wyjaśnia nasz rozmówca.
W poniedziałek rano od znajomego dowiedział się, że „pogotowie zabrało już dwóch do szpitala, jest afera, jeździ policja”. Pobiegł budzić brata, ale ten, zamknięty od środka, nie odpowiadał. W końcu się pokazał.
– Zaraz po rozpoczęciu pracy zadzwoniłem do żony, aby miała brata na uwadze, a on już nie widział. Pogotowie zawiozło go do szpitala. O śmierci dowiedzieliśmy się następnego dnia rano – relacjonuje pogrążony w żalu brat.
Policja stwierdziła naruszenie plomb w jednej z cystern stojących na bocznicy kolejowej w Wólce Dobryńskiej. Wagony przyjechały z Białorusi, będą podstawione do załadunku gazem. – Wszystko wskazuje na to, że to poszkodowany Stefan C. dopuścił się kradzieży. Tak twierdzi jego najbliższa rodzina, a jak chory dojdzie do siebie, będziemy wyjaśniać wszystkie okoliczności. W domu zabezpieczono około trzech litrów alkoholu – mówi Zbigniew Lisiecki, rzecznik KMP w Białej Podlaskiej.
Od poniedziałku do wczoraj przez izbę przyjęć Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Białej Podlaskiej przeszło 10 osób z objawami zatrucia o różnym natężeniu. Jednych przywiozło pogotowie, innych dowiozła policja, niektórzy po apelu ogłoszonym w mediach przyszli sami. Dwóch zatrutych zmarło pierwszego dnia. Czterech po konsultacjach zwolniono do domu.
– Na Oddziale Intensywnej Opieki Medycznej przebywa wciąż dwóch pacjentów po zatruciu. Jeden jest już drugą dobę w śpiączce, to duże zagrożenie życia. Stan drugiego określam jako ciężki, ale stabilny. W tym przypadku rokowania są lepsze. Mężczyzna jest przytomny – poinformował nas wczoraj Jerzy Paluszkiewicz, ordynator OIOM. Na oddziale wewnętrznym w tej samej placówce dochodzą już do siebie dwaj inni mężczyźni.

Personalia niektórych bohaterów zostały zmienione

Ponawiamy apel

Nadkomisarz Mirosław Sobczuk - p.o. komendant miejski policji
w Białej Podlaskiej

Ponawiamy apel do mieszkańców Kłody Małej i okolicznych miejscowości, aby nie pili alkoholu nieznanego pochodzenia. Ci, którzy nie wiedzieli o zagrożeniu i już to zrobili, powinni zgłosić się do lekarza. Prosimy też o wszelkie informacje mogące pomóc w wyjaśnieniu sprawy.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!