niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Śmierć Łukasza S.: Samobójstwo czy nieszczęśliwy wypadek?

Dodano: 23 sierpnia 2010, 19:27

Policja dotarła do zapisu monitoringu ze stacji benzynowej. Widać na nim, jak Łukasz S. kupuje pojemnik z olejem napędowym. Nazajutrz nadpalone ciało 23-latka znalazł przechodzień. Sekcja zwłok nie wykazała, by ktoś przyczynił się do jego śmierci.

– Nic nie wskazuje, że było to zabójstwo – mówi Stanisław Stróżak, prokurator rejonowy w Białej Podlaskiej, podsumowując wyniki tygodniowego śledztwa.

Przypomnijmy. 16 sierpnia późnym wieczorem Łukasz wyszedł z mieszkania. Matce powiedział, że niedługo wróci. Martwego 23-latka zauważył mieszkaniec Białej Podlaskiej, który nazajutrz po południu przechodził obok opuszczonych pomieszczeń składu amunicji, tzw. bomboskładu na byłym lotnisku wojskowym. Nadpalone ciało leżało na polnej drodze, na przedłużeniu ul. Sitnickiej. Obok widoczne były wyraźne ślady ciągnięcia zwłok.

W piątek w Zakładzie Medycyny Sądowej w Lublinie przeprowadzono sekcję zwłok. Dzisiaj poznaliśmy jej wyniki. – Nie stwierdzono urazów zadanych za życia zmarłego przez osoby trzecie – dodaje prokurator Stróżak.

Lekarze podejrzewają, że przyczyną śmierci mogło być zatrucie tlenkiem węgla. Żeby to potwierdzić, zostaną jeszcze przeprowadzone badania krwi zmarłego. Ponadto w żołądku mężczyzny biegli znaleźli płyn, który może być substancją ropopochodną.

Czy 23-latek został zmuszony do wypicia tej cieczy, a potem podpalony? Policjanci dotarli do zapisu z kamer na stacji benzynowej. Widać na nim, jak Łukasz kupuje pojemnik z olejem napędowym, nikt go do tego nie zmusza. Wita się tylko przez chwilę ze znajomym. Co działo się dalej? Nie wiadomo.

Przesłuchani świadkowie twierdzą, że Łukasz S. był ostatnio bardzo przygnębiony. Niedawno w wypadku pod Parczewem zginął jego bliski kolega. Motyw samobójstwa przewija się również w SMS-ach, które wysyłał. Nie wiadomo jeszcze, co jest na dysku jego komputera. Odczytają to dopiero informatycy.

To nie koniec zagadek. Łukasz S. miał na głowie zdartą skórę i uszkodzoną kość miednicy. Do tych obrażeń doszło już po jego śmierci. Jednoznacznie świadczą, że zwłoki mężczyzny były wleczone.

– To trudne do wyjaśnienia – przyznają śledczy. – Być może ktoś znalazł martwego mężczyznę, przestraszył się i przeciągnął zwłoki na drogę. Ale to tylko jedna z hipotez.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!