poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Spółka nie do wykoszenia

Dodano: 20 maja 2003, 16:28

Rolnicy ze wsi Jabłoń zwrócili się do nas z protestem adresowanym też do starosty parczewskiego w sprawie konieczności rozwiązania miejscowej konserwacyjnej spółki wodnej.

Krzysztof Kaczan podkreśla, że ludzie są oburzeni na fatalną jakość pracy osób zatrudnionych w KSW. - Rowy są koszone chyba tylko na łąkach należących do delegatów, a na terenach należących do pozostałych rolników nie. Zarastają krzewami. Gdy jest susza, łąki nie są nawadniane. Tam, gdzie podjęto prace, są one wykonywane pobieżnie - argumentuje Krzysztof Kaczan.
Już w grudniu 2002 roku podczas zebrania wiejskiego 33 rolników podjęło uchwałę o odłączeniu się wsi Jabłoń-Wantopol ze spółki z 1 stycznia 2003 roku. Następnie Zarząd KSW zobowiązał się do przeprowadzenia sondażu, w którym na 351 wypowiadających się członków aż 294 było przeciwnych dalszemu utrzymywaniu spółki. Jej istnienie poparło 57. Na walnym zgromadzeniu przedstawicieli spółki 30 kwietnia większość delegatów jednak przeciwstawiła się wnioskowi o likwidacji. Tylko 6 delegatów głosowało za rozwiązaniem KSW. Obecnie wielu rolników protestujących przeciwko decyzjom tego zgromadzenia stwierdziło, że delegaci nie zostali wybrani w demokratycznych wyborach. Wezwali zatem zarząd KSW do samorozwiązania się.
Parczewski starosta Adam Czarnacki powiedział, że trudno samorządowi powiatowemu ingerować w wewnętrzne sprawy spółki. Zaznaczył jednak, że członkowie KSW mogą ponownie zwołać nadzwyczajne walne zgromadzenie i zająć się likwidacją.
Wiesław Rudko, kierownik Wydziału Rolnictwa, Leśnictwa i Ochrony Środowiska Starostwa Powiatowego w Parczewie poinformował nas, że już w większości gmin zlikwidowano spółki wodne. Na terenie powiatu pozostały tylko w trzech gminach.
- Tam, gdzie rozwiązano spółki, rowy nie są konserwowane. Starostwo będzie musiało wysłać nakazy do rolników, aby sami kosili rowy i odmulali je. Uważam, że najtańszym sposobem była spółka wodna. Rolnik płacił około 20 złotych od hektara łąkowego i nie troszczył się o rowy - wyjaśnia Wiesław Rudko. Protestujący jednak uważają, że zatrudnieni na pełnych etatach pracownicy KSW przez wiele miesięcy w roku otrzymują pobory, a nie konserwują rowów. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!