piątek, 15 grudnia 2017 r.

Biała Podlaska

Spotkanie z Romanem Kłosowskim: Kłos się nie daje i nadal gra

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 listopada 2013, 14:01
Autor: Ewelina Burda

84-letni aktor chętnie rozdawał autografy i pozował do zdjęć  (E.Burda)
84-letni aktor chętnie rozdawał autografy i pozował do zdjęć (E.Burda)

Roman Kłosowski, dla przyjaciół Kłos, dla Polaków Maliniak z "Czterdziestolatka”, a dla mieszkańców Białej Podlaskiej współziomek. Rodzinne miasto aktora znalazło się na jubileuszowej trasie z okazji 60-lecia pracy artystycznej.

Tym razem, Kłosowski zafundował bialskiej publiczności niełatwy materiał teatralny prosto od Samuela Becketta.

– Z natury jestem pogodny, a w sztuce "Akt bez słów - Komedia - Ostatnia taśma Krappa – Oddech” gram raczej smutnego człowieka. Ale od czasu do czasu, trzeba skłonić ludzi do refleksji –mówił po spektaklu honorowy obywatel miasta. Pośród kilkusetosobowej publiczności nie zabrakło przyjaciół aktora z lat młodości. – Roman miał charakterek, na przerwach płatał figle, wygłupiał się, ale kolegą był serdecznym –wspomina Regina Ciejpa, koleżanka z klasy humanistycznej z liceum J.I. Kraszewskiego.

Danuta Ogłoza-Szablewska na spotkanie z kolegą Kłosowskim przyjechała specjalnie z Warszawy. – Należę do warszawskiej filii Koła Bialczan, tam się spotykamy- przyznaje pani Danuta. – Romek był prawdziwym humanistą, należał do kółka literackiego, miał zdolności artystyczne. Nie znosił za to matematyki. Wielokrotnie na lekcjach można było usłyszeć "Pan Kłosowski opuści klasę…” – opowiada Ogłoza-Szablewska.

Serialowy Maliniak podkreśla, że Biała Podlaska ukształtowała go jako aktora. – Gdyby nie sztuki teatralne, w których zacząłem grać w liceum, nadal robiłbym głupstwa – mówi Kłosowski. Przy okazji każdej wizyty w rodzinnym mieście, aktor zagląda do swojego dawnego domu przy ul. Garncarskiej. – Najbardziej cieszy mnie sympatia ludzi, o dziwo, wciąż mnie rozpoznają. Dlatego lubię tutaj wracać – żartuje.

Wcześniej artysta zawsze zabierał ze sobą żonę Krystynę, która niestety na skutek nowotworu zmarła w czerwcu tego roku. – Ale ja się jeszcze nie daję i gram – przekonuje artysta. 84-letni aktor rzeczywiście się nie poddaje, chociaż na skutek poważnej choroby oczu prawie nic nie widzi. Jak wyznaje w swojej biograficznej książki "Z Kłosem przez życie”, jego oczami była żona Krystyna, która wszędzie mu towarzyszyła. Teraz pomagają mu inni członkowie rodziny oraz przyjaciele.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!