piątek, 20 października 2017 r.

Biała Podlaska

Spowodowała śmiertelny wypadek, ucząc się jeździć. Ukarali ją jak kierowcę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 3 grudnia 2009, 20:04

Na półtora roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata skazał wczoraj sąd kobietę, która w trakcie nauki jazdy spowodowała wypadek. Zginęły dwie osoby. Za kratki pójdzie instruktor.

– Z wyroku wynika, że samochody nauki jazdy powinny jeździć bez instruktorów, skoro uczeń jest zdany tylko na siebie – mówiła zszokowana Mirosława D. tuż po ogłoszeniu wyroku (instruktora nie było w sądzie).

Dwa lata temu robiła kurs prawa jazdy w Radzyniu. Zdała egzamin teoretyczny, ale oblała jazdę. W listopadzie 2007 r. dokupiła dodatkowe lekcje.

– Trafiłam na pierwszy atak zimy. Spadł śnieg, wiał silny wiatr – opowiada pani Mirosława. W Rzeczycy (pow. bialski) straciła panowanie nad samochodem. Jej "elka”, nissan micra zderzyła się z fiatem seicento. Pasażerka fiata zginęła na miejscu. Pasażerka nissana, druga kursantka, zmarła w szpitalu.

Sąd uznał, że winę ponoszą i kursantka, i instruktor. – Polskie prawo nie wyłącza z odpowiedzialności prawnej osoby kierującej samochodem pod nadzorem instruktora – podkreślał sędzia Stanisław Tarnowski. – Inny jest stopień ich winy.

Uzasadniał, że Mirosława D. jechała ze zbyt dużą prędkością (64 km/h – red.), niedostosowaną do warunków atmosferycznych i stanu drogi. – Instruktor nie miał możliwości wyprowadzenia auta z poślizgu, jednak gdyby zawczasu zwrócił uwagę na prędkość, mogłoby nie dojść do tragedii – dodał.

Obwinił też instruktora o to, że dopuścił do jazdy po śniegu samochód z letnimi oponami i skazał go na 2,5 roku więzienia (bez zawieszenia), zakaz prowadzenia jakichkolwiek pojazdów przez 3 lata i tak samo długi zakaz pracy w zawodzie.

Mirosława D. usłyszała wyrok 1,5 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata i 3 tys. zł grzywny.

Maria Maleska, adwokat kursantki, natychmiast zapowiedziała, że złoży apelację. Będzie domagała się, by odpowiedzialność poniosła także szkoła jazdy. – To jej właściciele dopuścili do ruchu w złych warunkach pogodowych pojazd z letnimi oponami – podkreśla mec. Maleska.

– Był dopiero pierwszy śnieg – broni się Mieczysław Błażewicz, współwłaściciel szkoły jazdy. A jego wspólnik Kazimierz Domański podkreśla, że auto było sprawne, a opony miały bieżnik zgodny z normą. – Prawo nie nakazuje wymieniania opon z letnich na zimowe – zauważa Domański.

Jednak zdaniem Pawła Mazura, właściciela jednej z lubelskich szkół jazdy, letnie opony w taką pogodę to wyraźne zaniedbanie szkoły.

– A instruktor jest w pełni odpowiedzialny za to, co dzieje się w samochodzie. Kursant, wsiadając do auta, w pełni mu ufa. Nie powinien ponosić żadnej odpowiedzialności – uważa Mazur.

Waldemar Czerniak, prezes PZMoT w Lublinie:
- Wydaje mi się, że sąd posunął się za daleko. Trudno bowiem traktować kursanta jako pełnoprawnego uczestnika ruchu drogowego i skazywać za brak doświadczenia.

Internauci komentują:

Gość: Oczywiście, że wyrok jest niesprawiedliwy. To nie wina kobiety, że instruktor zaniedbał swoje obowiązki i pozwolił jej na prowadzenie auta, wiedząc, że jest do tego nieprzygotowana.

Gość3: Nie ma co porównywać umiejętności osoby, która dopiero uczy się prowadzić auto i osoby, która potrafi jeździć.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!