niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Stado bezpańskich psów w centrum Konstantynowa


W centrum Konstantynowa (pow. bialski) grasuje stado psów. Biega ono bez opieki właścicieli. Miejscowe władze liczą na to, że kundle nikomu nie zrobią krzywdy…

Problemy z psami zgłaszali wójtowi radni i miejscowy sołtys. Już kilkakrotnie w sprawie wałęsających się watah mówiła na sesji Rady Gminy Jolanta Rusecka, prezes zarządu Spółdzielni Mieszkaniowej "Astra” w Konstantynowie.

– Biegające obok budynków i śmietników kundle stanowią zagrożenie dla dzieci idących do szkoły. Boję się, że dzieci mogą, uciekając przed zwierzakami, wpaść wprost pod samochód – mówi Rusecka.
Dodaje, że ściany bloków i śmietniki w jej spółdzielni opryskiwane są zalecanym przez lekarza weterynarii środkiem zapachowym odstraszającym psy.

– Preparat skutkuje. Dziko biegające kundle omijają nasze osiedle – podkreśla pani prezes.
Wiele osób w Konstatynowie jednak bagatelizuje zagrożenie. Akurat po chodnikach w centrum miejscowości, niedaleko ronda, biega samopas sześć psów, kiedy przechodzi tam jedna z kobiet. Spokojnie omija zwierzaki.

– Ja się ich nie boję, znam je. Ale dzieci mogą się przestraszyć, kiedy ujrzą taką sforę – przyznaje.
– Nikt nie zgłaszał problemów z bezpańskimi kundlami – mówi Marek Horbowicz, dyrektor miejscowej Szkoły Podstawowej. Podobnie kierownictwo Przedszkola Samorządowego nie otrzymało od rodziców zgłoszeń o obawach dotyczących psów wałęsających się po miejscowości.
Romuald Murawski, konstantynowski wójt potwierdza, że mieszkańcy bwielokrotnie zwracali się do niego w sprawie bezpańskich psów.

– Mieliśmy kłopot z patologiczną rodziną, która spuszczała psy z uwięzi i biegały one po chodnikach. Jeden piesek pędził na jezdnię i ścigał samochody. Próby interwencji ze strony policji i moje nie skutkowały – wspomina wójt. I dodaje, ze w ogóle trudno problem rozwiązać.

– Nie możemy odstrzelić agresywnego kundla – wyjaśnia. Kiedy pojawia się konieczność jego schwytania, to musimy ubłagać prezydenta o zgodę. Umieszczenie jednego zwierzaka w schronisku kosztuje aż 600 zł – żali się wójt. I zaznacza, że gdyby chciał przekazać do schronisk psy biegające luzem po wsiach, to musiałby na opłaty przeznaczyć sporą część budżetu.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!