czwartek, 8 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Świat jak z dawnych lat

Dodano: 13 lutego 2002, 17:22

Gospodynie z Hruda czują się w powstałej pracowni tkackiej jak w swoich rodzinnych pieleszach
Gospodynie z Hruda czują się w powstałej pracowni tkackiej jak w swoich rodzinnych pieleszach

W budynku strażnicy OSP w Hrudzie pod Białą Podlaską została wyczarowana niezwykła pracownia tkacka. Dzięki odpowiedniemu zaaranżowaniu wnętrza mieszczącego się tam klubu kultury, miejscowe kobiety zyskały wymarzone miejsce do spotkań i wspólnej pracy.

W klubie cuda i cudeńka. Starocia z wiekowymi meblami. Stare szafy, stoły, krzesła i nawet ozdobne ławy wykonane z... przeciętych na połowę dawnych drewnianych łóżek. Swoje miejsce honorowe znalazła golarka licząca pewnie z siedemdziesiąt lat. W kolejnym pokoju radio sprzed pół wieku.
O taki wystrój zadbała Bożenna Pawlina-Maksymiuk, dyrektor bialskiego GOK. Od 1996 roku zaczęła propagować w klubach i domach kultury wystrój nawiązujący do ludowej tradycji. Wstawiła tam stare meble, zastosowała zdobnictwo nawiązujące do podlaskich koronek.
- W naszych placówkach kultury bardzo ważne są wystroje wnętrz i scenografia. Pracowników GOK wysyłaliśmy na szkolenie specjalistyczne w Centralnym Ośrodku Metodyki i Upowszechniania Kultury. Chodziło mi o to, by rękodziełu nadać właściwą rangę, aby stało się źródłem zarobkowania i pozwoliło wzbogacić życie mieszkańców - mówi Bożenna Pawlina-Maksymiuk.
Dyrektor zaproponowała, aby w poszczególnych wsiach gospodynie wyspecjalizowały się w jednej dziedzinie twórczości ludowej. W Hrudzie w tkactwie, w Sitniku w hafcie, w Worońcu w rzeźbie i florystyce - Jeszcze szukamy najlepszych dziedzin dla Perkowic i Woskrzenic - oświadcza szefowa gminnej kultury.
W Hrudzie już od wielu lat tkaczki ujawniły swoje talenty. Startowały w wielu konkursach sztuki ludowej zdobywając nagrody. Z czasem zaczęły być zapraszane na okazjonalne imprezy w Pensjonacie Zaborek, a także w bialskich centrach handlowych. Ludzie z zainteresowaniem oglądają jak gospodynie z Hruda siedzą nad krosnami i kołowrotkami oraz przędą i tkają. Niedawno brały udział nawet w filmie odtwarzającym obrzędy tzw. odwidek. Pani Bożena wypożyczyła na ten cel swoją kołyskę (własną!) i później pozostawiła ją w klubie. Obecnie przygotowują się do nowego widowiska obrzędowego - zrękowin. Dyrektor marzy by, co dwa lata organizować podobną imprezę z kiermaszem sztuki ludowej i jasełkami.
Kiedy przybyliśmy do Hruda, Marianna Sawczuk zasiadła przy kołowrotku, zaś Marianna Jówko przy talce. Maria Harwacka zajęła się krosnami, przy przecieraczce stanęła Zofia Guzarów, a przy łamaczce Jolanta Zając, toczek do nawijania przędzy wzięła Danuta Mieńczuk. Panie zaśpiewały swoje ulubione piosenki, czyli "U prząśniczki” oraz "Ta nasza wioseczka”. Powiedziały, że w sezonie zimowym spotykają się w tej pracowni nawet kilka razy w tygodniu. Obecnie panie z Hruda kompletują nowe stroje do publicznych występów.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO