środa, 22 listopada 2017 r.

Biała Podlaska

Świat jak z dawnych lat

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 lutego 2002, 17:22

Gospodynie z Hruda czują się w powstałej pracowni tkackiej jak w swoich rodzinnych pieleszach
Gospodynie z Hruda czują się w powstałej pracowni tkackiej jak w swoich rodzinnych pieleszach

W budynku strażnicy OSP w Hrudzie pod Białą Podlaską została wyczarowana niezwykła pracownia tkacka. Dzięki odpowiedniemu zaaranżowaniu wnętrza mieszczącego się tam klubu kultury, miejscowe kobiety zyskały wymarzone miejsce do spotkań i wspólnej pracy.

W klubie cuda i cudeńka. Starocia z wiekowymi meblami. Stare szafy, stoły, krzesła i nawet ozdobne ławy wykonane z... przeciętych na połowę dawnych drewnianych łóżek. Swoje miejsce honorowe znalazła golarka licząca pewnie z siedemdziesiąt lat. W kolejnym pokoju radio sprzed pół wieku.
O taki wystrój zadbała Bożenna Pawlina-Maksymiuk, dyrektor bialskiego GOK. Od 1996 roku zaczęła propagować w klubach i domach kultury wystrój nawiązujący do ludowej tradycji. Wstawiła tam stare meble, zastosowała zdobnictwo nawiązujące do podlaskich koronek.
- W naszych placówkach kultury bardzo ważne są wystroje wnętrz i scenografia. Pracowników GOK wysyłaliśmy na szkolenie specjalistyczne w Centralnym Ośrodku Metodyki i Upowszechniania Kultury. Chodziło mi o to, by rękodziełu nadać właściwą rangę, aby stało się źródłem zarobkowania i pozwoliło wzbogacić życie mieszkańców - mówi Bożenna Pawlina-Maksymiuk.
Dyrektor zaproponowała, aby w poszczególnych wsiach gospodynie wyspecjalizowały się w jednej dziedzinie twórczości ludowej. W Hrudzie w tkactwie, w Sitniku w hafcie, w Worońcu w rzeźbie i florystyce - Jeszcze szukamy najlepszych dziedzin dla Perkowic i Woskrzenic - oświadcza szefowa gminnej kultury.
W Hrudzie już od wielu lat tkaczki ujawniły swoje talenty. Startowały w wielu konkursach sztuki ludowej zdobywając nagrody. Z czasem zaczęły być zapraszane na okazjonalne imprezy w Pensjonacie Zaborek, a także w bialskich centrach handlowych. Ludzie z zainteresowaniem oglądają jak gospodynie z Hruda siedzą nad krosnami i kołowrotkami oraz przędą i tkają. Niedawno brały udział nawet w filmie odtwarzającym obrzędy tzw. odwidek. Pani Bożena wypożyczyła na ten cel swoją kołyskę (własną!) i później pozostawiła ją w klubie. Obecnie przygotowują się do nowego widowiska obrzędowego - zrękowin. Dyrektor marzy by, co dwa lata organizować podobną imprezę z kiermaszem sztuki ludowej i jasełkami.
Kiedy przybyliśmy do Hruda, Marianna Sawczuk zasiadła przy kołowrotku, zaś Marianna Jówko przy talce. Maria Harwacka zajęła się krosnami, przy przecieraczce stanęła Zofia Guzarów, a przy łamaczce Jolanta Zając, toczek do nawijania przędzy wzięła Danuta Mieńczuk. Panie zaśpiewały swoje ulubione piosenki, czyli "U prząśniczki” oraz "Ta nasza wioseczka”. Powiedziały, że w sezonie zimowym spotykają się w tej pracowni nawet kilka razy w tygodniu. Obecnie panie z Hruda kompletują nowe stroje do publicznych występów.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!