piątek, 15 grudnia 2017 r.

Biała Podlaska

Syn nie żyje, winnych nie ma

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 września 2011, 16:42
Autor: Marian Empi

Pani Krystyna na grobie syna Andrzeja (ED)
Pani Krystyna na grobie syna Andrzeja (ED)

Matka zmarłego 35-latka jest rozgoryczona, że sprawcy pobicia jej syna, który zmarł po kilku dniach w szpitalu, są nadal na wolności.

Do redakcji zwróciła się Ewelina D., siostra zmarłego.

– Bardzo proszę o zainteresowanie się sprawą śmiertelnego pobicia mojego brata. 27 maja brat zmarł w wieku 35 lat w szpitalu. W tej sprawie nikomu nie postawiono zarzutów, pomimo, że wielu świadków widziało, jak był wielokrotnie kopany i uderzany w głowę. Sprawcy, którzy go bili, mieli nad nim przewagę liczebną i fizyczną. Wiedzieli, że mój brat jest chory i jest kaleką. Andrzej był po trepanacji czaszki. Każde uderzenie w głowę mogło go zabić! – rozpacza siostra.

Krystyna D., matka zmarłego, przyznaje, że Andrzej miał problem alkoholowy. Przed dwoma laty został poważnie pobity przez jednego z młodszych od siebie mężczyzn. Konieczna była trepanacja czaszki, aby uratować mu życie. Poszkodowany bał się powiadomić wtedy policję, kto go zmasakrował.

– Kilka lat temu syn stracił w innej sytuacji palec i oko. Grupa młodych mężczyzn z osiedla znęcała się nad nim. Szydzili, że jest inwalidą. On dużo wiedział o ciemnych interesach tej grupy – mówi matka. Dodaje, że pechowej nocy z 21 na 22 maja Andrzej spotkał się ze swymi prześladowcami w barze na osiedlu Jagiellońskim w Białej Podlaskiej.

Potem znaleziono nieprzytomnego 35-latka obok wejścia do banku przy ul. Terebelskiej. Miał nieco zsuniętą bieliznę. Ktoś położył między pośladkami butelkę. Pobity miał zaczerwienienie na czole. Policja odnotowała ten uraz, jako wynik uderzenia w płytę chodnika. Mężczyznę przewieziono do szpitala. Nie odzyskał przytomności. Zmarł po kilku dniach. Prawdopodobną przyczyną śmierci było stłuczenie mózgu.

Zrozpaczona matka przypomina, że kiedy już następnego dnia po pobiciu dowiedziała się o grupie atakującej syna w barze, szybko zgłosiła się na policję.

– Chciałam złożyć zeznania, niestety, nie ujęto ludzi, których podejrzewam o pobicie. Moim zdaniem syn otrzymał kilka ciosów. Były tak mocne, że uderzył głową o stolik, upadł na podłogę. Być może po wyjściu przewrócił się, później zmarł w szpitalu. Sprawca powinien zostać aresztowany, przecież człowiek poniósł śmierć – pani Krystyna nie może zrozumieć, dlaczego wskazani przez nią mężczyźni pozostają na wolności.

Oburzona napisała list protestacyjny do prokuratury, odmawiając składania wyjaśnień jako pokrzywdzona. Powiadomiła o tym też ministra sprawiedliwości i rzecznika praw obywatelskich.

Od dwóch miesięcy Krystynie D. pomaga mecenas dr Grzegorz Gozdór. Adwokat przyznaje, że nie dziwi się rozgoryczeniu rodziny.

Jarosław Janicki, rzecznik prasowy bialskiej policji, wyjaśnia, że prowadzący dochodzenie postępowanie w tej sprawie oczekują na zapoznanie się Krystyny D. i jej pełnomocnika z materiałami postępowania. – Czekamy też na wnioski dowodowe adwokata. Większość czynności została wykonana – mówi Janicki.

Mariola Sidorowicz, zastępca prokuratora rejonowego w Białej Podlaskiej: Postępowanie jest w toku, wymaga jeszcze zasięgnięcia opinii biegłych. Wszelkie okoliczności będą wyjaśnione. Dążymy do tego z całą starannością Z całą starannością dążymy do tego, aby wszechstronnie wyjaśnić sprawę – zapewnia.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!