poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Szkalują, czy się bronią?

Dodano: 30 listopada 2004, 22:40
Autor: Beata Malczuk

Praca w Powiatowym Urzędzie Pracy w Białej Podlaskiej, to horror. Tak było, kiedy pracowaliśmy i jest tak dalej, tylko że ze strachu nikt nie otworzy ust – twierdzi jedna z byłych pracownic.

Jeden z anonimowych listów dotarł do naszej redakcji. Oprócz zarzutów wobec dyrektora, była tam prośba o pomoc. Treść była na tyle poważna, że postanowiliśmy przyjrzeć się sprawie.
– Uważamy, że jest to mobbing. Część pracowników rozpoczyna dzień od zażycia leków uspokajających. Kobiety wybiegają od dyrektora z płaczem. Przeklina, złośliwie kontroluje i rozlicza. Poniża, okazuje na każdym kroku swoją wyższość – taką ocenę zawiera pisemna skarga. – To wszystko prawda. Byłam tak zastraszona, że bałam się wyjść do toalety w obawie, że spotkam na korytarzu dyrektora i mnie zbeszta, bo zrobił tak ze stażystką – opowiada jedna ze zwolnionych.
Z relacji byłych pracowników wynika, że E. Tymoszyński agresją podporządkowywał sobie podwładnych, a tych, którzy się sprzeciwiali, zwolnił, podając w uzasadnieniu, że robi to z przyczyn ekonomicznych. – Jeszcze w trakcie pracy leczyłam się na depresję. Wiem, że inni też chodzili do psychiatry. Bałam się wyjść do toalety w obawie, że spotkam na korytarzu dyrektora – opowiada inna ze zwolnionych.
O tym, że źle się dzieje wie od dawna starosta Tadeusz Łazowski. I broni dyrektora, tłumacząc, że to „zamieszanie” wywołali w odwecie zwolnieni pracownicy. Doszedł do takiego wniosku po tym, jak powołana przez niego komisja zbadała sprawę. – Dyrektor złożył wyjaśnienia. Wszystko się uspokoiło. Ostatnio nie było żadnych niepokojących sygnałów – zapewnia starosta.
Państwowa Inspekcja Pracy , która również badała wątek złych relacji w PUP, nie dopatrzyła się niczego, co dawałoby podstawę do interwencji. – Ocena kultury osobistej dyrektora nie leży w naszych kompetencjach, to rola jego przełożonych – stwierdza Ewa Wójtowicz, kierownik bialskiej delegatury Okręgowej Inspekcji Pracy w Lublinie.
• Jak pan to skomentuje – pytamy dyrektora Edwarda Tymoszyńskiego.
– Anonim łatwo napisać, tylko czy są jakieś dowody? To jest pomówienie inspirowane przez któregoś ze zwolnionych pracowników, który chce się zemścić.
• Ile osób straciło ostatnio pracę w urzędzie?
– W 2003 roku zwolniliśmy cztery osoby z powodów finansowych. Zwolnieni otrzymują świadczenia, nie zostali na bruku.
• Czy nie jest pan zbyt wymagającym pracodawcą?
– Każdy otrzymuje zakres czynności i powinien je wykonywać. A jeżeli jest niezadowolony, może iść do sądu, a nie do mediów i wysyłać anonimy.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!