poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Taka podlaska obora to jest marzenie każdego hiszpańskiego farmera

Dodano: 15 września 2003, 19:06
Autor: Beata Malczuk

Kamera zarejestrowała także kilka ujęć w oborze, gdzie odświętnie ubrany Jan Pilipiuk udzielił przed
Kamera zarejestrowała także kilka ujęć w oborze, gdzie odświętnie ubrany Jan Pilipiuk udzielił przed

Nasi rolnicy będą panu zazdrościć, jak obejrzą w telewizji to gospodarstwo - stwierdził po zakończeniu zdjęć w oborze państwa Bożeny i Jana Pilipiuków Jose Antonio Navarro, hiszpański dziennikarz telewizyjny. Canal Sur z Sewilli kręci film o sukcesach
Polski w drodze do Unii Europejskiej. Do zdjęć o rolnictwie wybrano północną Lubelszczyznę.

Do Żeszczynki koło Wisznic ekipa telewizji hiszpańskiej zawitała w jednym celu - zobaczyć na własne oczy i sfilmować, jak działa nowoczesna obora dla krów wytwarzających mleko klasy ekstra. Na miejscu dziennikarze nie szczędzili gospodarzom słów podziwu. Zadawali przy tym mnóstwo pytań. - Tu jest prawie idealnie. Tak jakby dla nas wyreżyserowane - zauważył Jose po wejściu do mieszkania Pilipiuków.

Telewizyjna rzeczywistość

Operator Juan Luis Morillo zdecydował, że sfilmuje, jak pan Jan zasiada przy komputerze, który steruje urządzeniami zainstalowanymi w oborze, a żona podaje mu kawę. Pani Bożena kilkakrotnie wkraczała z filiżanką do pokoju, ponieważ ujęcia wymagały powtórzeń. Potem gospodarze rozmawiali krótko o porannym doju. - Ot taki zwyczajny obrazek z życia polskiego farmera. Ten film zmieni niekorzystny wizerunek polskiego chłopa w Europie - komentowali z przymrużeniem oka towarzyszący ekipie Polacy. Kamera zarejestrowała także kilka ujęć na podwórku i w oborze. Tam odświętnie ubrany gospodarz udzielił przed kamerą wywiadu.
- Urządziliśmy gospodarstwo dla własnej wygody, a nie dlatego, że unia wymaga. Ci, co dbają o swoje gospodarstwa, to mają osiągnięcia, a ci co nie, narzekają - zauważył pan Jan już po zakończeniu zdjęć.
- Gościliśmy już Niemców i Francuzów, ale zagranicznej telewizji jeszcze nie - podkreśla z dumą pani Bożena.
Podczas nieoficjalnej części spotkania reporter J.A. Navarro przyznał, że sam pochodzi z wiejskiej rodziny. Jego kuzyni parają się rolnictwem. I często bywa, że narzekają. Ostatnio stracili, nie mogąc nigdzie sprzedać słoneczników, które nie były wcześniej zakontraktowane. Takie są uroki wspólnej polityki rolnej w unii. To, co niezaplanowane i niezatwierdzone odgórnie, nie ma prawa wyrosnąć. A jak już wyrośnie, to nikt nie ma prawa na tym zarobić.

Susza daje się we znaki

Kolejne miejsce na mapie wycieczki to Mosty w powiecie parczewskim. - Jeżeli oglądali słynny film "Arizona”, to będą zaskoczeni, tym, co zobaczą - słusznie przewidział jeden z doradców rolnych towarzyszących Hiszpanom w wycieczce.
Przy huku elewatorów zbożowych dziennikarze z zainteresowaniem słuchali opowiadania Jana Klujewskiego, kierownika gospodarstwa, jak w latach 90. przebiegały przeobrażenia po zlikwidowaniu PGR. Teraz ziemia jest w rękach prywatnych. Gospodarstwo Rolno-Handlowe Mosty Sp. z o.o. uprawia na kilkuset hektarach głównie kukurydzę i zboża, a w przyszłości stawia na warzywnictwo. - Na wiele gorszych glebach mamy podobne plony. Nasze produkty są zdrowe i czyste ekologicznie. Unia nam nie zagraża. Będziemy wytwarzać jeszcze więcej zdrowej żywności - oznajmił Jan Klujewski.
Przekonali się Hiszpanie, że nie mają lekko polscy producenci rolni, bo klęski żywiołowe też ich nie omijają. - Z powodu suszy nie obrodziła kukurydza. Plony będą na poziomie połowy ubiegłorocznych zbiorów - wyjaśniał gościom Henryk Ignaciuk, współwłaściciel gospodarstwa.

Josefa Cuadrado - realizator Canal Sur TV
- Wasi rolnicy szybko dogonią unijnych. W Hiszpanii też nie wszędzie jest tak dobrze, jak się to pokazuje. Południe kraju jest opóźnione w stosunku do reszty. Warunki klimatyczne (częste susze) często utrudniają produkcję, a urządzenia nawadniające są drogie. Rolnicy
na początku byli też wzburzeni ingerencją urzędników unijnych, którzy nakazywali likwidowanie jednych upraw, a rozszerzanie innych.
W Andaluzji, skąd jesteśmy,
podobnie jak tu, na Podlasiu, dominują drobne gospodarstwa rodzinne. Ale tam rolnicy nie działają oddzielnie, a więc
nie są narażeni na łaskę i niełaskę odbiorców. Łączą się w spółdzielnie, które przetwarzają płody i je sprzedają. Na tej zasadzie opiera się przede wszystkim uprawa oliwek.

Powiedzą, że telewizja kłamie!

Hiszpanie nie uwierzą w to, co im ich telewizja pokaże. Od lat ich media pokazują, że na naszej wsi jest zupełnie inaczej. No, chyba że hiszpańscy dziennikarze wyrwali się polskim "opiekunom” i sfilmowali także inny, częściej spotykany obraz polskiej wsi: dychawiczną szkapę za pługiem i rozwalającą się oborę.
Rafał Szostak
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!