niedziela, 11 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Taka podlaska obora to jest marzenie każdego hiszpańskiego farmera

Dodano: 15 września 2003, 19:06

Kamera zarejestrowała także kilka ujęć w oborze, gdzie odświętnie ubrany Jan Pilipiuk udzielił przed
Kamera zarejestrowała także kilka ujęć w oborze, gdzie odświętnie ubrany Jan Pilipiuk udzielił przed

Nasi rolnicy będą panu zazdrościć, jak obejrzą w telewizji to gospodarstwo - stwierdził po zakończeniu zdjęć w oborze państwa Bożeny i Jana Pilipiuków Jose Antonio Navarro, hiszpański dziennikarz telewizyjny. Canal Sur z Sewilli kręci film o sukcesach
Polski w drodze do Unii Europejskiej. Do zdjęć o rolnictwie wybrano północną Lubelszczyznę.

Do Żeszczynki koło Wisznic ekipa telewizji hiszpańskiej zawitała w jednym celu - zobaczyć na własne oczy i sfilmować, jak działa nowoczesna obora dla krów wytwarzających mleko klasy ekstra. Na miejscu dziennikarze nie szczędzili gospodarzom słów podziwu. Zadawali przy tym mnóstwo pytań. - Tu jest prawie idealnie. Tak jakby dla nas wyreżyserowane - zauważył Jose po wejściu do mieszkania Pilipiuków.

Telewizyjna rzeczywistość

Operator Juan Luis Morillo zdecydował, że sfilmuje, jak pan Jan zasiada przy komputerze, który steruje urządzeniami zainstalowanymi w oborze, a żona podaje mu kawę. Pani Bożena kilkakrotnie wkraczała z filiżanką do pokoju, ponieważ ujęcia wymagały powtórzeń. Potem gospodarze rozmawiali krótko o porannym doju. - Ot taki zwyczajny obrazek z życia polskiego farmera. Ten film zmieni niekorzystny wizerunek polskiego chłopa w Europie - komentowali z przymrużeniem oka towarzyszący ekipie Polacy. Kamera zarejestrowała także kilka ujęć na podwórku i w oborze. Tam odświętnie ubrany gospodarz udzielił przed kamerą wywiadu.
- Urządziliśmy gospodarstwo dla własnej wygody, a nie dlatego, że unia wymaga. Ci, co dbają o swoje gospodarstwa, to mają osiągnięcia, a ci co nie, narzekają - zauważył pan Jan już po zakończeniu zdjęć.
- Gościliśmy już Niemców i Francuzów, ale zagranicznej telewizji jeszcze nie - podkreśla z dumą pani Bożena.
Podczas nieoficjalnej części spotkania reporter J.A. Navarro przyznał, że sam pochodzi z wiejskiej rodziny. Jego kuzyni parają się rolnictwem. I często bywa, że narzekają. Ostatnio stracili, nie mogąc nigdzie sprzedać słoneczników, które nie były wcześniej zakontraktowane. Takie są uroki wspólnej polityki rolnej w unii. To, co niezaplanowane i niezatwierdzone odgórnie, nie ma prawa wyrosnąć. A jak już wyrośnie, to nikt nie ma prawa na tym zarobić.

Susza daje się we znaki

Kolejne miejsce na mapie wycieczki to Mosty w powiecie parczewskim. - Jeżeli oglądali słynny film "Arizona”, to będą zaskoczeni, tym, co zobaczą - słusznie przewidział jeden z doradców rolnych towarzyszących Hiszpanom w wycieczce.
Przy huku elewatorów zbożowych dziennikarze z zainteresowaniem słuchali opowiadania Jana Klujewskiego, kierownika gospodarstwa, jak w latach 90. przebiegały przeobrażenia po zlikwidowaniu PGR. Teraz ziemia jest w rękach prywatnych. Gospodarstwo Rolno-Handlowe Mosty Sp. z o.o. uprawia na kilkuset hektarach głównie kukurydzę i zboża, a w przyszłości stawia na warzywnictwo. - Na wiele gorszych glebach mamy podobne plony. Nasze produkty są zdrowe i czyste ekologicznie. Unia nam nie zagraża. Będziemy wytwarzać jeszcze więcej zdrowej żywności - oznajmił Jan Klujewski.
Przekonali się Hiszpanie, że nie mają lekko polscy producenci rolni, bo klęski żywiołowe też ich nie omijają. - Z powodu suszy nie obrodziła kukurydza. Plony będą na poziomie połowy ubiegłorocznych zbiorów - wyjaśniał gościom Henryk Ignaciuk, współwłaściciel gospodarstwa.

Josefa Cuadrado - realizator Canal Sur TV
- Wasi rolnicy szybko dogonią unijnych. W Hiszpanii też nie wszędzie jest tak dobrze, jak się to pokazuje. Południe kraju jest opóźnione w stosunku do reszty. Warunki klimatyczne (częste susze) często utrudniają produkcję, a urządzenia nawadniające są drogie. Rolnicy
na początku byli też wzburzeni ingerencją urzędników unijnych, którzy nakazywali likwidowanie jednych upraw, a rozszerzanie innych.
W Andaluzji, skąd jesteśmy,
podobnie jak tu, na Podlasiu, dominują drobne gospodarstwa rodzinne. Ale tam rolnicy nie działają oddzielnie, a więc
nie są narażeni na łaskę i niełaskę odbiorców. Łączą się w spółdzielnie, które przetwarzają płody i je sprzedają. Na tej zasadzie opiera się przede wszystkim uprawa oliwek.

Powiedzą, że telewizja kłamie!

Hiszpanie nie uwierzą w to, co im ich telewizja pokaże. Od lat ich media pokazują, że na naszej wsi jest zupełnie inaczej. No, chyba że hiszpańscy dziennikarze wyrwali się polskim "opiekunom” i sfilmowali także inny, częściej spotykany obraz polskiej wsi: dychawiczną szkapę za pługiem i rozwalającą się oborę.
Rafał Szostak
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO