poniedziałek, 20 listopada 2017 r.

Biała Podlaska

Tracimy dobre imię

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 maja 2002, 18:01
Autor: Beata Malczuk

Zamknięte i oplombowane drzwi witają teraz przychodzących po pomoc do PCK w Białej Podlaskiej. Od wtorku podopieczni z całego powiatu nie mają tam dostępu. Do tego są oburzeni zwolnieniem pracownika, który ich zdaniem na to nie zasłużył.

- Człowiek, który obsługiwał biuro w Białej Podlaskiej nie nadaje się do tego. Nie przedłużyliśmy mu umowy o pracę - informuje Stefan Pedrycz, prezes Zarządu Okręgowego PCK w Lublinie. Stało się to wbrew woli bialskich działaczy. Ich zdaniem pracownik sprawdził się w stu procentach. Podobnie uważają ludzie, którym pomagał. - Dostawałam od niego żywność, talony na ubrania, nawet swoje pieniądze mi dawał - twierdzi Anna Klimiuk, która przyjechała po pomoc rowerem z Roskoszy. Jej sześcioosobowa rodzina nie jest w stanie utrzymać się z jednej renty. Pomoc społeczna nie dysponuje środkami, przychodzi więc tutaj. - Dzisiaj chciałam się dowiedzieć o kolonie dla dziecka - mówi z kolei Elżbieta Kubalska z Białej Podlaskiej. Niestety, kobieta odeszła z kwitkiem, ale pamięta, jak przed świętami pracujący tu mężczyzna zadbał o pełny stół dla wielu ubogich rodzin. Postarał się o lodówkę, aby wędlina mogła być należycie przechowywana. Rowerem zwoził z hurtowni darowane dobra.
Tym bardziej decyzja lubelskich władz PCK jest dla miejscowych działaczy niezrozumiała. - Poszło o pieniądze z majowej kwesty. Rozdysponowaliśmy je zgodnie z naszą wolą na rzecz dzieci niepełnosprawnych i dziewczynki chorej na białaczkę. Zarząd lubelski zażądał wycofania pierwszej wpłaty, oskarżając pracownika o przestępstwo - wyjaśnia Eugenia Denicka, wiceprezes Zarządu Rejonowego PCK w Białej Podlaskiej. Zdaniem prezesa Pedrycza wcześniej przyjęto, że celem zbiórki jest zapewnienie dzieciom z biednych rodzin wyjazdu na letni wypoczynek i na to miały iść zgromadzone środki. Tak się nie stało i ktoś, kto za to odpowiada, musi ponieść konsekwencje.
Skutkiem nieporozumień jest pozbawienie pomocy tych, z myślą, o których działa PCK. - Tracimy dobre imię. Latami pracuje się na autorytet, bez niego niewiele można zdziałać. Minie sporo czasu, zanim kolejny pracownik połapie się w tym wszystkim. Co gorsze, nie wiadomo, kiedy biuro zacznie funkcjonować - słyszymy od E. Denickiej.
Do zamkniętego i oplombowanego pomieszczenia PCK nie mają dostępu także członkowie Zarządu Rejonowego organizacji. Gorzki smak miał dla nich obchodzony w czwartek Międzynarodowy Dzień Honorowego Dawcy Krwi.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!