sobota, 10 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Tracimy dobre imię

Dodano: 27 maja 2002, 18:01

Zamknięte i oplombowane drzwi witają teraz przychodzących po pomoc do PCK w Białej Podlaskiej. Od wtorku podopieczni z całego powiatu nie mają tam dostępu. Do tego są oburzeni zwolnieniem pracownika, który ich zdaniem na to nie zasłużył.

- Człowiek, który obsługiwał biuro w Białej Podlaskiej nie nadaje się do tego. Nie przedłużyliśmy mu umowy o pracę - informuje Stefan Pedrycz, prezes Zarządu Okręgowego PCK w Lublinie. Stało się to wbrew woli bialskich działaczy. Ich zdaniem pracownik sprawdził się w stu procentach. Podobnie uważają ludzie, którym pomagał. - Dostawałam od niego żywność, talony na ubrania, nawet swoje pieniądze mi dawał - twierdzi Anna Klimiuk, która przyjechała po pomoc rowerem z Roskoszy. Jej sześcioosobowa rodzina nie jest w stanie utrzymać się z jednej renty. Pomoc społeczna nie dysponuje środkami, przychodzi więc tutaj. - Dzisiaj chciałam się dowiedzieć o kolonie dla dziecka - mówi z kolei Elżbieta Kubalska z Białej Podlaskiej. Niestety, kobieta odeszła z kwitkiem, ale pamięta, jak przed świętami pracujący tu mężczyzna zadbał o pełny stół dla wielu ubogich rodzin. Postarał się o lodówkę, aby wędlina mogła być należycie przechowywana. Rowerem zwoził z hurtowni darowane dobra.
Tym bardziej decyzja lubelskich władz PCK jest dla miejscowych działaczy niezrozumiała. - Poszło o pieniądze z majowej kwesty. Rozdysponowaliśmy je zgodnie z naszą wolą na rzecz dzieci niepełnosprawnych i dziewczynki chorej na białaczkę. Zarząd lubelski zażądał wycofania pierwszej wpłaty, oskarżając pracownika o przestępstwo - wyjaśnia Eugenia Denicka, wiceprezes Zarządu Rejonowego PCK w Białej Podlaskiej. Zdaniem prezesa Pedrycza wcześniej przyjęto, że celem zbiórki jest zapewnienie dzieciom z biednych rodzin wyjazdu na letni wypoczynek i na to miały iść zgromadzone środki. Tak się nie stało i ktoś, kto za to odpowiada, musi ponieść konsekwencje.
Skutkiem nieporozumień jest pozbawienie pomocy tych, z myślą, o których działa PCK. - Tracimy dobre imię. Latami pracuje się na autorytet, bez niego niewiele można zdziałać. Minie sporo czasu, zanim kolejny pracownik połapie się w tym wszystkim. Co gorsze, nie wiadomo, kiedy biuro zacznie funkcjonować - słyszymy od E. Denickiej.
Do zamkniętego i oplombowanego pomieszczenia PCK nie mają dostępu także członkowie Zarządu Rejonowego organizacji. Gorzki smak miał dla nich obchodzony w czwartek Międzynarodowy Dzień Honorowego Dawcy Krwi.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO