wtorek, 6 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Tylko koni, tylko koni brak

Dodano: 19 listopada 2001, 17:00

W dzisiejszych czasach drapieżnego kapitalizmu społecznikostwo niezbyt modne. Jakby na przekór temu na wschodnim skraju Białej Podlaskiej powstaje coś, co ma szansę stać się ośrodkiem szkolenia kadr jeździectwa i hipoterapii.

Powstaje wyłącznie dzięki ludziom dobrej woli. O realizację tego przedsięwzięcia zabiega Robert Sadownikow, prezes stowarzyszenia Bialskopodlaski Klub Jeździecki - Dzieciom Niepełnosprawnym. Sojuszników na rzecz utworzenia placówki hipoterapeutycznej z prawdziwego zdarzenia pozyskuje gdzie się tylko da. Przejęte po dawnym BKJ obiekty wymagały remontu a charytatywne stowarzyszenie biedne jak przysłowiowa mysz kościelna.
Jednym z pierwszych, który nie odmówił wsparcia był Zakład Karny w Białej Podlaskiej. Jego dyrektor Bogusław Woźnica skierował do prac remontowych kilku więźniów. Dzięki temu stajnie nabrały nowego wyglądu. Wyremontowano dach, centralne ogrzewanie a ściany wewnątrz świecą bielą. Miejscowa firma Budomex dała materiały budowlane. Duże wsparcie zapewnił także bialski wydział AWF. Studenci wykarczowali chaszcze wokół obiektów, uporządkowali teren i dbają o estetykę. - Jest tu bardzo sympatyczna atmosfera. Codziennie przyjeżdżamy, aby popracować społecznie. Wspierają nas wykładowcy, dr Jerzy Żbikowski oraz magistrowie Marcin Bochenek i Grzegorz Godlewski. Będą tutaj kursy jeździeckie i hipoterapii, dlatego obok teorii, co mamy w programie, będziemy mieli gdzie praktykować - podkreśla Marcin Tarantowicz, student turystyki i rekreacji bialskiej uczelni sportowej. - Bardzo cieszymy się, że mamy zajęcie, kiedy wielu kolegów siedzi w akademikach bezczynnie. Ma zostać reaktywowany Akademicki Klub Jeździecki. Akces do niego złożyło do tej pory około 50 studentów naszej uczelni. Także koledzy z PWSZ są tym zainteresowani - dodaje Sebastian Gomoła, także studiujący turystykę.
R. Sadownikow wyjaśnia, że zarówno BKJ-DN jak i AKJ korzystać będą z tej samej bazy i wzajemnie się uzupełniać, a inicjatorem zaangażowania żaków do tworzenia ośrodka był Krzysztof Piech. - Aby ruszyć z zajęciami hipoterapeutycznymi potrzeba jeszcze, co najmniej dwóch koni. Najlepiej rasy fiord lub huculskich, ale mogą być też inne. Na razie mamy jedną klacz "Samarę”, ofiarowaną przez fundację pani Jolanty Kwaśniewskiej, którą zakupił wicemarszałek lubelski Mirosław Złomaniec na ostatniej aukcji w Janowie. Już teraz mamy miejsca i pasze dla 7 koni - twierdzi Robert Sadownikow.
- Sezon jesienno zimowy to najlepszy okres na adaptacje koni i oswojenie się ich ze studentami, którzy będą z nimi pracować. Dlatego zwracamy się z prośbą do wszystkich, którzy mogą konie nam udostępnić o kontakt - apeluje szef BKJ-DN.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO