piątek, 20 października 2017 r.

Biała Podlaska

Uspołeczniają zamiast likwidować

  Edytuj ten wpis
Dodano: 23 listopada 2004, 22:35

Gmina Drelów może być kolejną na liście, gdzie samorząd zdecyduje się na uspołecznienie nierentownych placówek. Z takiej alternatywy korzysta coraz więcej gmin, mających problemy z utrzymaniem szkół.

To kolejny rok, w którym z uwagi na zmniejszającą się liczbę dzieci, gmina Drelów otrzymała mniejszą subwencję oświatową. – Kwota zmniejszyła się o 130 tysięcy, bo spadła liczba dzieci w naszych szkołach – wyjaśnia Piotr Kazimierski, tamtejszy wójt. – Wydatki natomiast wcale nie spadają. Wręcz przeciwnie, z każdym rokiem rosną.
W obecnej chwili samorząd utrzymuje dwie placówki, które z roku na rok tracą rację bytu. – Na likwidacji szkół w Łózkach i Witorożu gmina mogłaby zaoszczędzić 130 tysięcy rocznie – wylicza wójt. Oszczędności tych nie może jednak poczynić. – Zobowiązałem się do togo obietnicą wyborczą, że za mojej kadencji z gminnej mapy nie zniknie ani jedna szkoła – przyznaje P. Kazimierski.
Dlatego coraz atrakcyjniejszym dla gminy Drelów pomysłem jest tworzenie szkół społecznych. Zdaniem wójta szczególnie predestynowana do takich przekształceń jest filia w Łózkach. – To bardzo dobrze prowadzona szkoła – twierdzi Kazimierski. – Swoje funkcjonowanie w dużej mierze zawdzięcza pracy rodziców. A szkoły społeczne prowadzą głównie właśnie środowiska lokalne.
Wójtowie, którzy już skorzystali z takiego rozwiązania oszczędzili nie tylko spore pieniądze, ale także uchronili się przed społecznym niezadowoleniem towarzyszącym zamykaniu szkół.
W gminie Borki, na zasadach szkół społecznych, już czwarty rok działają dwie filie z klasami 0-3. – Nasze wydatki na te placówki zmniejszyły się o 40 procent – mówi wójt Henryk Mateusiak. – Były to najdroższe i najmniej liczebne placówki szkolne w gminie. Chcąc uniknąć niesnasek związanych z ich likwidacją, zdecydowaliśmy się przekazać je społecznościom lokalnym
Wójt Mateusiak jest zadowolony z podjętej decyzji. Rodzice się nie skarżą, sami dbają o budynki, więc pomysł był chyba trafiony.
Podobne zdanie ma wójt Komarówki Podlaskiej. Tam, rok temu, uspołeczniono trzy filie. – W gminnej kasie zostaje rocznie ponad 100 tysięcy złotych, a dzieci z klas 0-3 nie zostały wyrwane ze swego środowiska – podsumowuje Stanisław Faluszewski.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!