czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Ciąg dalszy zamieszania w bialskim pogotowiu. W środę zwolniony, w czwartek przywrócony do pracy

Dodano: 24 lipca 2016, 15:30
Autor: Ewelina Burda

 Andrzej Kielak (pierwszy z lewej) w środę dostał wypowiedzenie z pracy. W czwartek dyrektor Michał Jedliński je wycofał/ fot.E.Burda
Andrzej Kielak (pierwszy z lewej) w środę dostał wypowiedzenie z pracy. W czwartek dyrektor Michał Jedliński je wycofał/ fot.E.Burda

W środę, dzień po Marszu Godności ratownik bialskiego pogotowia dostał wypowiedzenie z pracy. A w czwartek nowy dyrektor placówki je wycofał

Kielak od 16 lat pracuje w bialskim pogotowiu, wychowuje niepełnosprawną córkę. Wielokrotnie reprezentował bialską jednostkę w zawodach ratownictwa medycznego. Zwolnieniem groził mu kilka miesięcy temu dyrektor Roman Filip. To jemu pracownicy bialskiego pogotowia zarzucają mobbing.

Obecnie został wysłany na kilkumiesięczny urlop, a 13 lipca do kierowania stacją na zastępstwo oddelegowany został przez marszałka Michał Jedliński. I to on wręczył w środę Andrzejowi Kielakowi rozwiązanie umowy o pracę z 3-miesięcznym okresem wypowiedzenia. Do tego pismo z uzasadnieniem sporządzone jeszcze przez Romana Filipa.

- Chodziło o to, że na profilu społecznościowym Facebook zamieściłem zdjęcie kartki z rozpoznaniem bólu zęba u pacjenta, bez danych osobowych. Wkleiłem to w ramach kampanii przeciwko nieuzasadnionym wezwaniom karetek  - opowiada Kielak.

Przełożony kazał to ratownikowi usunąć i napisać wyjaśnienie w tej sprawie. - Zarzucił mi że zdradziłem tajemnicę służbową. Tymczasem radziłem się prawnika, który  stwierdził, że w polskim prawie takie coś już nie istnieje. Niemniej jednak po kilku tygodniach dyrektor Roman Filip napisał do związków zawodowych, że zamierza mi wypowiedzieć umowę - relacjonuje ratownik.

Sprawa ucichła na kilka tygodni, aż do środy, kiedy Kielak dostał wypowiedzenie.  - Chodzi o to aby zastraszyć resztę pracowników, którzy brali udział w marszu godności. Odwołam się do sądu pracy - tak jeszcze w czwartek rano zapowiadał zwolniony ratownik.

Kilka godzin później, nastąpił zwrot akcji. - W związku z tym że w całej Polsce zarządzeniem pani premier został wprowadzony podwyższony stopień gotowości w ochronie zdrowia, musimy funkcjonować w pierwszym stopniu alarmowym. Dlatego wycofałem wypowiedzenie umowy o pracę. Bo groziłoby to paraliżem jednostki. Jest to decyzja wiążąca, drugi raz tej umowy nie można wypowiedzieć - poinformował nas Michał Jedliński obecny dyrektor stacji pogotowia w Białej Podlaskiej. Zapewnił też, że innych wypowiedzeń nie przekazał.

- Ucieszyłem się, bo odbyłem kulturalną rozmowę z panem dyrektorem, mogłem wszystko wyjaśnić. Mogę dalej pracować na dotychczasowych zasadach. Dobrze, że pan Jedliński przejrzał na oczy i zorientował się, że nie może iść drogą dyrektora Filipa- uważa Kielak.

Za kolegą murem stanęli inni ratownicy, którzy w czwartek, najpierw rano spotkali się z Michałem Jedlińskim, a popołudniu pojechali opowiedzieć o tym na sesji sejmiku wojewódzkiego. - Pan Jedliński daje nam nadzieję, przez te kilka dni wprowadził spokój. A te wypowiedzenie traktujemy jako niedopatrzenie. Cieszymy się, że dyrektor rozumie, że człowiek jest tu najważniejszy. Ma od nas kredyt zaufania- przyznaje ratownik Waldemar Zdańkowski, który zabierał głos podczas obrad sejmiku.

Ratownicy liczą że Roman Filip już nie wróci z urlopu, a pogotowiem na stałe pokieruje Michał Jedliński. We wtorek wysłali  dokumenty - dowody na mobbing ze strony dyrektora Romana Filipa do  Rzecznika Praw Obywatelskich, Prokuratury Generalnej i inspekcji pracy.-  Są tu nagrania, zdjęcia, pisemne oświadczenia pracowników, relacje świadków. Do tego lista z podpisami w sprawie odwołania dyrektora- precyzuje  ratownik Mariusz Fidura.  W piątek w pogotowiu kończy się też kontrola zlecona przez marszałka.

Użytkownik niezarejestrowany
obiektywny
Użytkownik niezarejestrowany
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (26 lipca 2016 o 08:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Rycerze Maryjni wspomogą ratowników w krucjacie przeciw Filipowi No to mamy kolejna wojnę religijna w Białej Podlaskiej
Rozwiń
obiektywny
obiektywny (25 lipca 2016 o 12:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Może, wszystko może. Należy zadać pytanie czy ta osoba chodzi na zębach? Urwało jej nogi przy okazji? Nie bądź hipokrytą, skoro boli ząb to można pojechać do dentysty i nie musi to odbywać się karetką. Ja jeszcze nie widziałem, żeby kogoś z bólem zęba zakwalifikować jako stan zgrożenia życia. A ZRM gdzie miał zawieść? Na chirurgie szczękową? Nie pisz steku bzdur, że coś może być hipotetycznego tylko pisz o realnych zagrożeniach. Idąc tym tokiem myślenia niech postawią po jednym ZRM przy każdym Polaku bo hipotetycznie każdy może mieć zawał, udar lub inny stan zagrażający życiu.
Rozwiń
Gość
Gość (25 lipca 2016 o 10:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czyli krasnale zaczynają rządzić na całego. Gdyby z tą dokumentacją było jak twierdzi to by się odwołał do sądu a nie organizował pikiety. Jeśli z powodu jednego wypowiedzenia w firmie robi się bunt to jak mają funkcjonować zakłady, po co jest kodeks pracy. Toż to anarchia.....
Rozwiń
Gość
Gość (25 lipca 2016 o 07:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dyrektor hipokryta. Jeden zwolniony pracownik paraliżuje pracę całego pogotowia. Naiwne tłumaczenie.
Rozwiń
klkk
klkk (24 lipca 2016 o 22:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ból zęba może mieć też inne podłoże chorobowe, także czy aby napewno było to niezasadne wwezwanie
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!