niedziela, 4 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

W kolejce po wyrok

Dodano: 15 stycznia 2003, 16:59

Trybunał Konstytucyjny stanął po stronie pielęgniarek i położnych walczących o podwyżki płac. W bialskim sądzie pracy czeka na rozpatrzenie około 850 pozwów przeciwko trzem szpitalom (bialskiemu, radzyńskiemu, parczewskiemu), które nie wywiązują się z ustawowego obowiązku.

Pozwów będzie jeszcze więcej. Ile, trudno to dzisiaj przewidzieć. Związki zawodowe zapewniają, że pracownicy nie odpuszczą. Sąd Pracy w Białej Podlaskiej miesiącami będzie rozpatrywał sprawy. Zacznie pod koniec stycznia, bo do tej pory czekał, aż wypowie się Trybunał Konstytucyjny.
- Nie możemy odłożyć innych spraw i zająć się wyłącznie tymi. Sukcesywnie będą zapadały wyroki - zapewnia Waldemar Bańka, prezes Sądu Rejonowego w Białej Podlaskiej.
Ponad trzysta pozwów złożyli pracownicy bialskiego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego. - Wypłata tych sum, zachwiałaby płynnością finansową placówki. Zastanawiamy się wspólnie z ekonomistami, jak z tego wybrnąć. Od woli pracowników zależy, czy będą się domagać odsetek - mówi Andrzej Gonczaryk, z-ca dyrektora szpitala.
Według niego, protestujący swoją nieustępliwością mogą sami zlikwidować sobie miejsca pracy. Bez radykalnej redukcji zatrudnienia zmniejszającej koszty funkcjonowania szpitala nie znajdzie się pieniędzy na podwyżki. - Bierzemy i takie posunięcie dyrekcji pod uwagę. Obawiamy się tylko, że zwolnienia nic nie wniosą. W ubiegłym roku odeszło sto czterdzieści osób. Zostało około tysiąca - słyszymy od Joanny Głowackiej, szefowej organizacji zakładowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.
W piątek w radzyńskim SP ZOZ zarząd powiatu, rada społeczna, związkowcy i dyrekcja placówki zasiądą przy jednym stole, aby poszukać rozwiązania finansowego problemu. - Nie ma nawet promyka nadziei, aby pieniądze przekazano z góry. Dostajemy miesięcznie na płace dla pięciuset czterdziestu zatrudnionych milion sto pięćdziesiąt tysięcy złotych, a jeżeli uwzględni się podwyżki, potrzeba o dwieście pięćdziesiąt tysięcy więcej - mówi Anna Łaniewska, dyrektor szpitala. Wizyta komornika, to według szefowej najgorsze, ale prawdopodobne zakończenie sprawy.
Skąd wziąć dwa miliony siedemset tysięcy złotych na podwyżki dla pracowników zastanawiają się w Parczewie. - Nawet gdybyśmy chcieli, nie możemy finansować bieżącej działalności placówki - mówi starosta parczewski Adam Czarnacki, który jest organem założycielskim dla szpitala.
Do końca kwartału szpitale realizują kontrakty na zasadach ubiegłorocznych umów. Potem zamiast kas chorych powstaną odziały narodowego funduszu zdrowia. Nie wiadomo jeszcze, jakie zastosują prawidła negocjacji i czy uwzględnią podwyżki. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO