niedziela, 19 listopada 2017 r.

Biała Podlaska

Wina nie pije się na miejscu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 30 lipca 2002, 14:54
Autor: Beata Malczuk

Sygnały naszych Czytelników wskazują, że w małych miejscowościach powszechnie nie przestrzega się przepisów dotyczących sprzedaży alkoholu. Nagminnie łamany jest zakaz spożywania napojów wyskokowych w pobliżu miejsca zakupu. Niektóre wiejskie sklepy zamieniają się wieczorami w pijackie mordownie.
Łamanie zakazu spożywania alkoholu w miejscu zakupu, z wyjątkiem punktów gastronomicznych, to zmora nie tylko mieszkających w pobliżu, ale także właścicieli sklepów, na których ciąży obowiązek dopilnowania, aby klienci nie urządzali w pobliżu biesiady.

Piwo na miejscu, wino nie

- Czasem piją obok piwo, ale wina nie spożywają na miejscu. Przepisy nie są dla mnie jasne. Mówi się o obrębie sklepu, a co to jest "obręb sklepu”? - pyta Marek Łucewicz, właściciel punktu handlowego w Nosowie, gm. Leśna Podlaska. Sklepikarz przyznaje, że nie jest w stanie kontrolować przez cały dzień pracy, co dzieje się na zewnątrz. Zamierza więc wywiesić przed sklepem kolejną tablicę informującą o zakazie.
Obręb sklepu to inaczej "najbliższa okolica”. Określenie to występuje w ustawie o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Kryterium wyznaczającym granice tego obszaru jest kontakt wzrokowy i słuchowy. - Gmina jest zobowiązania do nadzoru nad przestrzeganiem przepisów antyalkoholowych. Jeżeli pojawiają się skargi, należy wezwać właściciela sklepu i pod groźbą odebrania pozwolenia ustalić, co powinien zrobić, aby nie dochodziło do łamania zakazów - mówi Katarzyna Łukowska z Państowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych w Warszawie.

Rodzinna rywalizacja

Gehennę przeżywa pewna rodzina w Stępkowie, gm. Dębowa Kłoda. Ludzie uskarżają się na uciążliwe sąsiedztwo sklepu z alkoholem. Skargi do samorządu i na policję długo nie przynosiły efektu. - Ktoś może powiedzieć, że robimy szum, bo jesteśmy konkurencją. Nie przeczę, mamy własne placówki. Tylko, że ja włożyłam duże pieniądze w bar, przestrzegam prawa, a tamci handlują alkoholem w sklepie po jego oficjalnym zamknięciu, nawet do późna - mówi pani Danuta, właścicielka małej gastronomii (nazwisko znane redakcji).
- U mnie nikt w tej sprawie nie interweniował, ale rywalizacja obu rodzin jest tu słynna - twierdzi Józef Czobodziński, sołtys Stępkowa. Wójt Dębowej Kłody podjął jednak ostatnio zdecydowane kroki w tej sprawie. Wystąpił do policji o szybsze reagowanie na skargi i zmobilizował Gminną Komisję ds. Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, aby, jeżeli to jest uzasadnione, wszczęła procedurę odebrania pozwolenia na sprzedaż alkoholu handlowcom ze Stępkowa.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!