środa, 28 czerwca 2017 r.

Biała Podlaska

Wkręcanie żarówek w latarniach potrwa trzy miesiące

Dodano: 21 grudnia 2011, 19:51

Choć proces włączania latarni już się rozpoczął, to w komplecie będą oświetlać bialskie ulice dopier
Choć proces włączania latarni już się rozpoczął, to w komplecie będą oświetlać bialskie ulice dopier

Ci którzy liczyli, że po niedawnym oświadczeniu prezydenta Białej Podlaskiej, na ulicach od razu zrobi się bezpieczniej, mogą czuć się srogo rozczarowani. Na "odkręcenie” decyzji o wykręceniu żarówek potrzeba czasu.

Na początku kwietnia miasto zdecydowało się wyłączyć w ramach oszczędności co trzecią latarnię. Świecić miały tylko te przy skrzyżowaniach, przejściach dla pieszych czy okolicach szkół. Miało nie dojść do znaczącego pogorszenia widoczności.

Tyle teoria. W praktyce okazało się, że latarnie są wygaszane chaotycznie. Boczne ulice pozostały oświetlone, główne tonęły w ciemnościach. Rozpoczęły się protesty mieszkańców, a władze miasta w końcu zmieniły zdanie. – Nie można oszczędzać na bezpieczeństwie.

Otrzymywaliśmy mnóstwo uwag dotyczących decyzji o redukcji oświetlenia ulicznego. Przeprowadziłem wiele trudnych rozmów z mieszkańcami Białej Podlaskiej. Również sam proces wyłączenia lamp nie przebiegał zgodnie z naszymi oczekiwaniami. Dochodziło do sytuacji, w których każda awaria oświetlenia była mylnie kojarzona z naszymi planami oszczędnościowymi – przyznawał niedawno prezydent Andrzej Czapski.

Teraz okazuje się, że choć proces włączania latarni już się rozpoczął, to w komplecie będą oświetlać bialskie ulice dopiero za trzy miesiące. – Ich ponownym uruchomieniem zajmuje się Zakład Energetyczny. Nie były wygaszone systemowo, ale metodą wykręcenia żarówki lub bezpiecznika. Dlatego nie da się tego przeprowadzić w jeden dzień. Będzie to długotrwały proces – wyjaśniają w Wydziale Dróg i Transportu bialskiego Ratusza.

A to oznacza, że niemalże każdą ulicę muszą odwiedzić pracownicy zakładu. – Będziemy sukcesywnie, po kolei włączać wszystkie ulice. W pierwszej kolejności te, z których napływało dużo interwencji – wyjaśnia Sławomir Kociubiński, dyrektor bialskiego Zakładu Energetycznego.

Zima na razie nie przeszkadza w tych pracach. – Staramy się, żeby cały czas jeździły dwa podnośniki – mówi dyrektor. – W większości przypadków wystarczy włączyć bezpieczniki, ale jeżeli w międzyczasie uszkodziła się żarówka, coś zamokło, to trzeba to uzupełnić. Pracę hydraulicznych podnośników może sparaliżować mróz większy niż minus 10 stopni Celsjusza, ale nawet wtedy w teren będą wyjeżdżały samochody pogotowia energetycznego i przynajmniej część latarni będą mogły uruchamiać.

Dyrektor przyznaje, że trzeba sprawdzić setki słupów. – W samej Białej Podlaskiej mamy 4 tys. opraw. Wyłączyliśmy więcej niż jedną czwartą – szacuje Kociubiński.

Dla miasta proces włączania oświetlenia nie oznacza dodatkowych kosztów. – Wykonujemy to w ramach umowy o konserwację – mówi Kociubiński. – Gdyby miasto oczekiwało, że zrobimy to w półtora miesiąca, to upominalibyśmy się o koszty, bo wymagałoby to pracy dodatkowych osób.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!