środa, 7 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Wojaże i eskapady samorządowców

Dodano: 21 maja 2002, 17:08

Ubogie podlaskie samorządy liczą się z każdym groszem. Wielu nie stać na prowadzenie ożywionych kontaktów zagranicznych.

Na południowym Podlasiu jedynie z licznych, długich wyjazdów służbowych na wschód, a często i zachód słynął poprzedni bialski starosta, którego żartobliwie podczas różnych uroczystości witano ze zdziwieniem - To pan w kraju?
Jego następca Bogusław Żądło powiedział nam, że radykalnie ograniczył liczbę wyjazdów. Systematycznie stara się jednak bywać u sąsiadów w rejonie brzeskim. Dotychczas był tam dziesięć razy.
W minionym roku spotykał się z dyrektorami domów kultury, władzami rejonowymi oraz dyrektorami szkół obwodu brzeskiego. Brał udział także w... Dniach Pracownika Kołchozu.
W obecnym roku w Brześciu już był trzykrotnie. W maju dwukrotnie wybrał się za Bug, raz brał udział z podlaskimi zespołami artystycznymi w obchodach Dnia Rodziny, a w miniony weekend w konferencji naukowej poświęconej Julianowi Ursynowi Niemcewiczowi. Zimą brał udział w dalekiej i długiej misji do Moskwy, Baszkirii i Ufy.
Również coraz częściej na wschód wyjeżdża Andrzej Czapski, bialski prezydent. W 2001 dwukrotnie, a w 2002 odwiedził Białoruś trzy razy. Owocuje to prestiżowymi projektami w ramach programu TACIS - współpracą z Baranowiczami w zakresie reformowania służby zdrowia oraz opracowaniem wspólnej strony internetowej Białej, powiatu bialskiego i rejonu brzeskiego. Podkreśla, że z wielu zaproszeń na wyjazdy, w tym również zagraniczne, rezygnuje.
- Ogromna większość jest kwitowana zgrabnymi podziękowaniami. Wybieram najważniejsze i korzystne dla miasta - mówi Andrzej Czapski.
W innych miastach wyjazdy zagraniczne zdarzają się incydentalnie. Jerzy Woźniak, wiceburmistrz Radzynia Podlaskiego przyznaje, że w br. wyjeżdżał do Holandii, lecz z delegacją Lubelskiego Urzędu Marszałkowskiego.
W ubiegłym roku sześciu radzyńskich samorządowców wyjechało na Węgry, aby nawiązać kontakty, co teraz owocuje Dniami Węgier w Radzyniu Podlaskim. Starosta radzyński Jerzy Kułak mówi, że ze wstydem musi się przyznać, iż przez dwa lata nie wyjeżdżał w zagraniczną podróż służbową.
W Parczewie też już od dwóch lat władze samorządowe miasta i gminy nie wyjeżdżały za granicę. Gościły w minionym roku samorządowców z zaprzyjaźnionego francuskiego Bressuire.
Podobnie Jan Szczygielski, starosta łukowski przyznał, że służbowo nie wyjeżdża za granicę. Przed rokiem jedynie podczas ćwiczeń obrony cywilnej w Międzyzdrojach przebywał na krótkiej wycieczce w Niemczech i Danii.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO