poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Biała Podlaska

Wojaże i eskapady samorządowców

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 maja 2002, 17:08

Ubogie podlaskie samorządy liczą się z każdym groszem. Wielu nie stać na prowadzenie ożywionych kontaktów zagranicznych.

Na południowym Podlasiu jedynie z licznych, długich wyjazdów służbowych na wschód, a często i zachód słynął poprzedni bialski starosta, którego żartobliwie podczas różnych uroczystości witano ze zdziwieniem - To pan w kraju?
Jego następca Bogusław Żądło powiedział nam, że radykalnie ograniczył liczbę wyjazdów. Systematycznie stara się jednak bywać u sąsiadów w rejonie brzeskim. Dotychczas był tam dziesięć razy.
W minionym roku spotykał się z dyrektorami domów kultury, władzami rejonowymi oraz dyrektorami szkół obwodu brzeskiego. Brał udział także w... Dniach Pracownika Kołchozu.
W obecnym roku w Brześciu już był trzykrotnie. W maju dwukrotnie wybrał się za Bug, raz brał udział z podlaskimi zespołami artystycznymi w obchodach Dnia Rodziny, a w miniony weekend w konferencji naukowej poświęconej Julianowi Ursynowi Niemcewiczowi. Zimą brał udział w dalekiej i długiej misji do Moskwy, Baszkirii i Ufy.
Również coraz częściej na wschód wyjeżdża Andrzej Czapski, bialski prezydent. W 2001 dwukrotnie, a w 2002 odwiedził Białoruś trzy razy. Owocuje to prestiżowymi projektami w ramach programu TACIS - współpracą z Baranowiczami w zakresie reformowania służby zdrowia oraz opracowaniem wspólnej strony internetowej Białej, powiatu bialskiego i rejonu brzeskiego. Podkreśla, że z wielu zaproszeń na wyjazdy, w tym również zagraniczne, rezygnuje.
- Ogromna większość jest kwitowana zgrabnymi podziękowaniami. Wybieram najważniejsze i korzystne dla miasta - mówi Andrzej Czapski.
W innych miastach wyjazdy zagraniczne zdarzają się incydentalnie. Jerzy Woźniak, wiceburmistrz Radzynia Podlaskiego przyznaje, że w br. wyjeżdżał do Holandii, lecz z delegacją Lubelskiego Urzędu Marszałkowskiego.
W ubiegłym roku sześciu radzyńskich samorządowców wyjechało na Węgry, aby nawiązać kontakty, co teraz owocuje Dniami Węgier w Radzyniu Podlaskim. Starosta radzyński Jerzy Kułak mówi, że ze wstydem musi się przyznać, iż przez dwa lata nie wyjeżdżał w zagraniczną podróż służbową.
W Parczewie też już od dwóch lat władze samorządowe miasta i gminy nie wyjeżdżały za granicę. Gościły w minionym roku samorządowców z zaprzyjaźnionego francuskiego Bressuire.
Podobnie Jan Szczygielski, starosta łukowski przyznał, że służbowo nie wyjeżdża za granicę. Przed rokiem jedynie podczas ćwiczeń obrony cywilnej w Międzyzdrojach przebywał na krótkiej wycieczce w Niemczech i Danii.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!