piątek, 9 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Z obiektywem na niesfornych

Dodano: 23 sierpnia 2001, 17:32

Co może zdziałać jeden inspektor na 15 tysięcy gospodarstw
w trzech powiatach, aby przeciwdziałać wypadkom
w rolnictwie indywidualnym? Okazuje się, że sporo, jeśli wspiera go zespół pozostałych sześciu inspektorów i ma sojuszników
w wielu instytucjach.

Tak jest w bialskim oddziale Państwowej Inspekcji Pracy. Rolnictwem indywidualnym zajmuje się tam starszy inspektor Kazimierz Wierzejski. Podlegają mu powiaty bialski, łukowski i radzyński. W sumie trzeba dotrzeć do około 15 tysięcy gospodarstw. Oczywiście dla jednej osoby jest to fizycznie niemożliwe. W sezonie nasilonych prac żniwnych można pokusić się, jak miało to miejsce w tym roku, na dotarcie do stu osób. Dlatego w bialskim oddziale postawiono na kontakty pośrednie, angażując do działań profilaktyki bezpieczeństwa pracy wójtów, sołtysów i szkoły. Współdziała też KRUS i ODR oraz PSP i LIR.

- Obecnie najwięcej zagrożeń występuje przy zwożeniu zboża i słomy z pól. Niektóre nawyki zwalczane od lat są nie do wykorzenienia. Chociażby pozwalanie dzieciom na tzw. podjeżdżanie ciągnikami czy nagminny brak odpowiednich zabezpieczeń maszyn i urządzeń rolniczych - podkreśla Kazimierz Wierzejski.

Sytuację utrudnia brak odpowiednich przepisów legislacyjnych w stosunku do rolników indywidualnych. Inspektor bowiem może jedynie pouczyć, przestrzec lub zrobić zdjęcie. Na przykład jak rolnik wiezie dzieci na błotniku ciągnika. Zdjęcie oczywiście się przyda jako materiał poglądowy na jesienno-zimowe szkolenia w poszczególnych wsiach, ale upartych to nie przestraszy. W tej sytuacji pozostaje więc perswazja i konkursy z nagrodami adresowane do najmłodszych. Ot, chociażby jak ten ostatni ''Jak bezpiecznie pomagać rodzicom'', którego rozstrzygniecie nastąpi podczas bialskich dożynek powiatowych 9 września. Na konkursy oddział PIP przeznacza rocznie około tysiąca złotych. Większe nagrody funduje główny inspektor pracy.

- Dzięki działaniom profilaktycznym zmniejsza się ilość wypadków w rolnictwie. Na szczęście w tym roku nie było śmiertelnych. Zapewne to wpływ nauczycieli, którzy przed wakacjami tłumaczyli dzieciom jak mogą bezpiecznie pomagać rodzicom - wyjaśnia Ewa Manowiec, pełniąca obowiązki kierownika w bialskim oddziale PIP.

Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO