czwartek, 8 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Zaatakował go wisielec

Dodano: 23 listopada 2003, 20:58

Kiedy 26-letni sierżant Robert Górski odciął na strychu wisielca, ten nagle ożył i zaatakował policjanta. Pod walczącymi mężczyznami runął strop

Funkcjonariusz ratował życie niedoszłemu samobójcy w Konstantynowie koło Janowa Podlaskiego. Do niecodziennego zdarzenia doszło w ubiegły piątek wieczorem. Policyjny patrol udał się do jednego z domów w Konstantynowie po telefonie z prośbą o interwencję przy awanturze domowej, którą wywołał gospodarz domu.
- Akurat z aspirantem Tadeuszem Sacewiczem byliśmy na patrolu w tej miejscowości - opowiada Robert Górski. - Kiedy wjechaliśmy na podwórko, domownicy stali na zewnątrz. Na dachu - z nożem w ręku - stał 34-letni mężczyzna. Wcześniej groził domownikom. Na nasz widok umknął przez okienko dachowe na strych.
Sierżant Górski pobiegł za nim. - Było ciemno - mówi. - Włączyłem latarkę i zobaczyłem, że ten człowiek wisi na sznurze. Obok leżał nóż. Odciąłem mężczyznę i zerwałem pętlę z jego szyi.
Wówczas niedoszły samobójca ożył. Zaatakował funkcjonariusza. Był mocno pijany. Kiedy policjant go obezwładnił i usiłował założyć kajdanki, zawalił się strop. Obydwaj zawiśli na drewnianych podporach. Sierżant Górski odniósł niegroźne obrażenia stopy. Awanturnikowi nic się nie stało. Odwieziono go do szpitala na oddział psychiatryczny.
Jak powiedział nam wczoraj inspektor Henryk Rudnik, z-ca komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie, postawa sierżanta Górskiego zostanie odpowiednio doceniona przez przełożonych.
- Nie ominie go nagroda pieniężna - obiecał komendant. - Jestem dumny z sierżanta.

Przypadki sierżanta Górskiego

• Przed rokiem sierżant Robert Górski uratował w okolicach Janowa życie starszemu mężczyźnie. Zrywając nasiona klonu staruszek wszedł na dach ciągnika. Prawdopodobnie podmuch wiatru spowodował, że spadł na ziemię. Przypadkowy świadek zdarzenia zaalarmował policję. – Byłem wtedy na patrolu z moim partnerem, również z aspirantem Sacewiczem – mówi R. Górski. – Ranny mężczyzna nie dawał znaków życia. Reanimowałem go do czasu przybycia karetki pogotowia. Przeżył.

• Dwa lata temu Górski uratował tonącą 17-letnią dziewczynę. Nie był wówczas na służbie, wypoczywał z kolegami nad jeziorem Binduga. Zauważył tonącą. – Wskoczyłem i ją uratowałem. Nie ma o czym gadać.


Robert Górski pracuje w policji od 1998 roku. Zaczynał w oddziałach prewencji komendy stołecznej. Od trzech lat służy w komisariacie policji w Janowie Podlaskim, podległym Komendzie Miejskiej Policji w Białej Podlaskiej.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO