niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Zanim utoniemy w śmieciach

Dodano: 7 maja 2007, 13:56

Żeby oszczędzić parę złotych na wywózce śmieci są gotowi zanieczyścić najpiękniejsze miejsca.

A gdy nie uda się ich namierzyć, obowiązek posprzątania terenu spada na jego gospodarza.
- Wysypują śmieci do rowów i do lasów. Potrafią w środku nocy lub nad ranem wywozić odpady pod drzewa. Ale na to jest sposób. Trzeba wprowadzić podatek śmieciowy. Wszyscy powinni go płacić obowiązkowo. A w zamian nie martwić się o wywóz śmieci, bo tym zajmowałaby się gmina. To jedyne wyjście! Tak jest na Zachodzie - mówi pan Sławek z Białej Podlaskiej.
Na razie to mieszkańcy sami muszą zadbać o wywóz nieczystości. Jedni robią to legalnie, inni podrzucają śmieci gdzie się da. I chociaż bialska Straż Miejska kontroluje setki posesji i sprawdza, czy właściciele mają umowy i pokwitowania za wywóz śmieci, to nadal bez trudu można trafić na zanieczyszczane łąki, zarośla i lasy. Henryk Nędziak, zastępca Komendanta Straży Miejskiej, przyznaje, że najgorzej jest z wyrobiskami. Np. przy ul. Rolnej. Ale brudy trafiają też na działki. Tadeusz Cz. znalazł właśnie odpady na swojej posesji przy obwodnicy. - Trudno stwierdzić, kto zrzuca śmieci. Staramy się pomóc właścicielom w ustaleniu, kto zanieczyścił ich teren. Jeśli się nie uda, to na właściciela posesji spada obowiązek uprzątania terenu - mówi Nędziak.
Bywa też, że na własnej działce właściciel znajduje nawet... gruz z budowy. Taką sprawą zajmuje się bialska Delegatura Wojewódzkiej Inspekcji Ochrony Środowiska. - Właścicielka działki leśnej w pobliżu Rzeczycy złożyła skargę na firmy budowlane. Ktoś nawiózł na jej teren wiele ciężarówek gruzu. Sprawdzaliśmy okoliczne budowy dróg. Wszystkie pracujące tam firmy miały udokumentowaną wywózkę gruzu i innych odpadów. W tej sytuacji właścicielka terenu będzie musiała wynająć firmę detektywistyczną albo sama na własny koszt usunie ten gruz - wyjaśnia Edward Dec, kierownik inspekcji.
Szpetne miejsca wymagają uporządkowania. Rudolf Somerlik, dyrektor gabinetu bialskiego prezydenta obiecał, że urzędnicy i strażnicy zajmą się wyjaśnieniem, kto wrzucił duże ilości śmieci do zbiornika wodnego niedaleko Krzny, na dawnej posesji byłego "Pol-Kresu”. W wodzie widać rozpadające się beczki po kwaszonych ogórkach, rozbite szkło i inne odpady.
Krzna też nie jest wolna od nieczystości. Kilka dni temu odbywał się kajakowy spływ tą rzeką. Jego uczestnik dr Marcin Bochenek, opowiada, że natrafił nawet na unoszącą się w wodzie martwą świnię. Mimo to uważa, że rzeka jest czystsza niż przed rokiem.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!