poniedziałek, 5 grudnia 2016 r.

Biała Podlaska

Zbieracz staroci i ptasich jaj

Dodano: 29 września 2003, 16:18

Dzieci są wdzięcznymi zwiedzającymi, pan Jan (na zdjęciu) często udostępnia swoje zbiory uczniom
Dzieci są wdzięcznymi zwiedzającymi, pan Jan (na zdjęciu) często udostępnia swoje zbiory uczniom

Ponad sto eksponatów liczy prywatne muzeum emerytowanego rolnika Jana Karwowskiego. Kolekcjoner dawnych sprzętów i narzędzi rolniczych najbardziej jest dumny z ponad stuletniej, drewnianej brony, kowadła z 1772 roku i amerykańskiego patefonu z początku minionego wieku.

Wszystko zaczęło się pięć lat temu, kiedy Jan Karwowski przekazał gospodarstwo synowi. Miał więcej czasu na zbieranie staroci. Niedługo po tym rodzina przestała uprawiać ziemniaki i w piwnicznym pomieszczeniu jednego z budynków gospodarczych zrobiło się miejsce. Właśnie tam zaczęło powstawać muzeum.
Teraz liczy ponad sto eksponatów. Jedno z pomieszczeń przypomina stary wiejski pokój. Stoją w nim wiekowe meble, drewniana kołyska, skrzynie i kwietniki. Inne części muzeum zajmują zbiory łusek przedwojennej i wojennej amunicji, ekspozycje starych ubrań, mniej lub bardziej skomplikowanych narzędzi rolniczych.
Dumą pana Jana jest ponad stuletnia brona wykonana w stu procentach z drewna, stempa do tłuczenia zboża i kółko do przędzenia wełny też z tego samego okresu, kowadło z 1722 roku, amerykański patefon z 1903 roku i maszyna do szycia Singer z XIX wieku.
Na ścianie można zobaczyć z bliska martwego nietoperza i całą kolekcję niecodziennych jajek. Każde z nich jest opisane. Są to jaja: strusi, gęsi, kaczek, bażantów złotych, królewskich i dzikich, perliczek, kur i indyków. - Jaja zbieram lub kupuję od hodowców. Wiele rzeczy sam kupiłem, nie wszystko ludzie oddają za darmo - mówi Jan Karwowski.
Nieustannie wzbogaca swoje zbiory. Jeździ w tym celu do zaprzyjaźnionych kolekcjonerów na Białorusi. Wiele miejsca w swoim muzeum poświęcił militariom. Oprócz mundurów jest tu kilkanaście łusek, w tym jedna z 1920 roku, menażek wojskowych, skrzynek amunicyjnych i masek przeciwgazowych.
- Jestem znany z zamiłowania do wszelkiego zbieractwa. Dobrze wiedzą o tym nawet moi mali wnukowie. Często z pól i lasów przynoszą do mnie kamienie, które mają oryginalne kształty i mówią: "Dziadziu, to do naszego muzeum” - opowiada Jan Karwowski.
Jednak do tej pory ani gmina Łuków, ani pobliskie muzea nie wykazały zainteresowania jego zbiorami. Najbardziej wdzięcznymi zwiedzającymi są dzieci z łukowskich szkół, które z wycieczkami często zaglądają w to miejsce. Do muzeum można wejść za darmo, nikt nie pobiera opłat. "Jeśli posiadasz eksponaty, które mogłyby znaleźć się w naszym muzeum, chętnie je wyeksponujemy” - taka informacja wita odwiedzających tą nietypową placówkę muzealną.•
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO