wtorek, 24 października 2017 r.

Biała Podlaska

Złączeni przez okrutny los

  Edytuj ten wpis
Dodano: 5 marca 2002, 17:20
Autor: Beata Malczuk

Można śmiało i z uśmiechem iść przez życie, mimo że jest się sprawnym inaczej. O to właśnie walczymy - mówi Jadwiga Uss z bialskiego Koła Polskiego Stowarzyszenia na Rzecz Osób z Upośledzeniem Umysłowym. - Tylko finansowo nie ze wszystkim sobie radzimy - dodaje.

W kuchni ośrodka prowadzonego przez stowarzyszenie gwarno. Zbliża się pora obiadu. W dużym garnku warzy się zupa. Jedna z matek zagniata ciasto na kopytka. Inne rozmawiają przy herbacie, a dzieci przysłuchują się. - Nie wszyscy niepełnosprawni mogą jeść normalne posiłki. Mamy więc to, co potrzebne do miksowania i przecierania potraw - wyjaśnia Marzena Starzyńska, przewodnicząca koła.
W sąsiednich salach odbywają się zajęcia logopedyczne, trwa terapia u psychologa. Z największego pomieszczenia dochodzi śpiew. To warsztaty muzyczne. - Ćwiczymy intensywnie przed występem w Dniu Kobiet - wyjaśnia Roman Makarski, zasiadający przy pianinie. - Kasiu chodź, teraz zaśpiewamy Re- re, kum-kum - woła dziewczynkę siedzącą przy swojej mamie. Po chwili zaczyna się koncert.
- O chorobie syna dowiedziałam się dopiero jak miał osiem miesięcy. Nie siedział, nie chwytał raczkami - opowiada mama innego dziecka cierpiącego na porażenie mózgowe. - O tym ośrodku dowiedziałam się od znajomej. Przyjeżdżamy spod Białej trzy razy w tygodniu - kontynuuje. Nie ukrywa zadowolenia. Jak mówi, jej trzynastoletni syn tutaj odżywa. Śmieje się, rozrabia. Jest całkiem inny niż w domu, otwarty, widać gołym okiem, że mu tutaj dobrze. Lubi rysować, zaczyna też pisać. - Było mi trudno na początku. Bałam się zdecydować na kolejne dziecko, ale przyszły jeszcze na świat chłopiec i dziewczynka. Są zdrowe - mówi dalej kobieta.
To od rodziców zależy los dziecka niepełnosprawnego. Trudno odrobić straty spowodowane zaniedbaniem rehabilitacji. A to, niestety jest jeszcze częste. Siedmioletni Darek z Białej Podlaskiej musi teraz dużo nadrobić. - To pierwsza wizyta chłopca po długiej przerwie. Rozpoznaję jego możliwości - mówi Wiesława Białek, rehabilitantka narządów ruchu. Jesteśmy w gabinecie, którego wyposażenia zazdroszczą placówce specjaliści z Warszawy. - Dzieci są bardzo muzykalne, to ułatwia pracę z nimi - dodaje nasza rozmówczyni. Ćwiczenia na piłce sprawiają radość jej pacjentowi.
- Wszyscy rodzice przychodzący z dziećmi dobrze się znają. Mówimy do siebie po imieniu - zaznacza M. Starzyńska i dorzuca: - nasi podopieczni przychodzą tu, kiedy chcą i zostają, jak długo chcą. Jesteśmy jedną rodziną. Świętujemy razem i pomagamy sobie. Jak trzeba wnieść po schodach na piętro ważącego osiemdziesiąt kilogramów chłopca, to robimy to. Zaangażowanie rodziców jest tu niezbędne.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!