niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Biała Podlaska

Znaleźli ciało Pawła Jemielnika. Leżało 2-3 km od miejsca wypadku

Dodano: 29 maja 2015, 14:00

Odnaleziono zwłoki Pawła Jemielnika, który w kwietniu rozbił się swoim samochodem i przepadł bez wieści. Za szukanie 30-latka z Podlasia wziął się wówczas Krzysztof Rutkowski.

Na ciało mężczyzny trafił w czwartek miejscowy leśniczy. – Zwłoki zostały odnalezione w odległości 2-3 km od miejsca wypadku – dodaje Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. – Znajdowały się na ścieżce, w trudno dostępnym terenie. Były w stanie wstępnego rozkładu.

Jak wyjaśniają śledczy, mężczyzna został również wstępnie zidentyfikowany przez rodzinę. Na poniedziałek zaplanowano sekcję zwłok. Wtedy okaże się, kiedy i jak doszło do śmierci 30-latka i czy ktoś się do niej przyczynił.

Paweł Jemielnik zaginął 18 kwietnia. Mieszkał w Młyńcu, niedaleko Białej Podlaskiej. Rano wyjechał do pracy w miejscowości Żelizna. Po kilku godzinach do jego domu zapukali policjanci. Wtedy rodzina 30-latka dowiedziała się, że Paweł miał wypadek. Nie odnaleziono go jednak w rozbitym samochodzie. Policjanci przyjechali do Młyńca z przekonaniem, że właśnie tam znajdą kierowcę opla. Samochód 30-latka uderzył w trzy drzewa i został poważnie zniszczony. W aucie znaleziono jednak śladów krwi.

Kilka godzin po zaginięciu rozpoczęto poszukiwania w pobliżu miejsca wypadku. W akcji brali udział członkowie rodziny, znajomi, strażacy i policjanci. Do poszukiwań ściągnięto nawet specjalny zespołów z KGP. Wykorzystano psa tropiącego, śmigłowiec, drona i kamerę termowizyjną. Akcja trwała trzy dni.

Poszukiwania nic nie dały. Do wypadku doszło na bagnistym terenie. Wokół miejsca zdarzenia nie odnaleziono żadnych śladów, które mogłyby pomóc w rozwiązaniu zagadki. Kilkaset metrów od drogi leżał jedynie telefon Pawła. Krewni 30-latka korzystali z pomocy jasnowidza. Ten stwierdził, że zwłoki mężczyzny leżą w kanale Wieprz-Krzna. Wskazał dokładnie miejsce, ale jego wizja się nie potwierdziła. Rodzina zdecydowała się wówczas poprosić o pomoc Krzysztofa Rutkowskiego.

– Policja przyjęła, że Paweł był pijany i uciekł. Może jednak był w szoku po wypadku? A może zginął lub z jakiegoś powodu popełnił samobójstwo? Będziemy go szukać żywego lub martwego – zapowiadał Rutkowski.

Paweł Jemielnik zostawił ciężarną żonę i dziecko.

Gość
Gość
Gość
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (31 maja 2015 o 18:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zdecydujcie się w końcu ile miał lat, bo kilka razy widziałem 31-32 ale 30 to jeszcze nie widziałem! bez sprawdzenia informacji dziennikarze odwalają swoją robotę, bo wiek to chyba nie jest czymś niewiadomym w tej sprawie...
Rozwiń
Gość
Gość (30 maja 2015 o 14:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak mógł jechać rano pijany do pracy? Ojciec małego dziecka i mąż kobiety w stanie błogosławionym. Policja bredzi bzdury.
Rozwiń
Gość
Gość (29 maja 2015 o 21:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pewnie był w szoku ;( Mój tata kiedyś miał wypadek, sam ucierpiał w nim, chociaż początkowo na skutek szoku nie czuł,że ma połamane żebra... a pasażer który z nim jechał wyszedł z auta w szoku, poszedł bez słowa na pola, nie rozumiał co się stało, nie był w stanie udzielić pomocy i również nie wiedzieliśmy co się z nim dzieje kilka godzin.. Szkoda chłopaka, współczuję rodzinie,
Rozwiń
Gość
Gość (29 maja 2015 o 20:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Szkoda chłopaka...Wyrazy współczucia dla bliskich....
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!