Metki kłamią na potęgę, coraz gorzej z jakością ubrań. Inspekcja Handlowa w sklepach

Dodano: 8 grudnia 2017, 08:41
Autor: Dominik Smaga

Jeżeli weźmie się pod uwagę wszystkie nieprawidłowości (nie tylko zafałszowany skład), najmniej zastrzeżeń budzą towary z innych niż Polska krajów Unii Europejskiej
Jeżeli weźmie się pod uwagę wszystkie nieprawidłowości (nie tylko zafałszowany skład), najmniej zastrzeżeń budzą towary z innych niż Polska krajów Unii Europejskiej

Coraz gorzej jest z jakością odzieży, bielizny, a nawet obrusów i ścierek. To, co jest według metki stuprocentową bawełną, bywa w połowie plastikiem, a to tylko jedna z wpadek – alarmuje Inspekcja Handlowa, która zakwestionowała... aż jedną trzecią badanych towarów

Inspektorzy wkroczyli do blisko 300 sklepów w całej Polsce, ponad 60 hurtowni, a nawet do producentów i importerów. Czytali metki, sprawdzali rozmiary, a część towarów zawozili do badań w specjalistycznym laboratorium. Odkryli aż za dużo.

– Uchybień było znacznie więcej niż rok wcześniej – informuje Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, któremu podlegają inspektorzy handlowi. Rok temu podpadła im ponad jedna czwarta produktów. W tym roku już ponad 34 proc.

To, że gdzieniegdzie znalazła się dziura, że były jakieś zgrubienia, albo „poszło oczko”, to jeszcze drobiazg. Ale nie jest już drobiazgiem fakt, że metki kłamią na potęgę, co potwierdziły badania w laboratorium, gdzie czarno na białym widać, co jest obiecaną bawełną, a co nie.

Co się okazało? – Sprzedawca zapewniał na etykiecie, że bluza uszyta jest w 100 proc. z bawełny. Badania laboratoryjne wykazały, że bawełny jest w niej niewiele ponad 50 proc., reszta to poliester – informuje urząd. Inny przykład? – Koszula męska miała być wykonana w 65 proc. z bawełny, a w 35 proc. z poliestru. Było dokładnie odwrotnie.

Metki sprawdzano w całej Polsce. Inspektorom z Lublina wpadł w oko na przykład garnitur, który inny skład miał podany na etykiecie, a inny na wszywce.

Ponad połowa przebadanych wyrobów pończoszniczych, takich jak skarpety i rajstopy, czy ponad 40 proc. bielizny nocnej miały odmienny skład surowcowy od podanego na metce, etykiecie lub opakowaniu, a dotyczyło to zwłaszcza wyrobów spoza Unii Europejskiej. Najgorzej wypadły ścierki i obrusy.

A szczególnie te z oznaczeniem „plamoodporne”, które w laboratorium pobrudzono i uprano. W 89 proc. obiecana „plamoodporność” okazała się fikcją.

Jeżeli weźmie się pod uwagę wszystkie nieprawidłowości (nie tylko zafałszowany skład), najmniej zastrzeżeń budzą towary z innych niż Polska krajów Unii Europejskiej (zakwestionowano 15 proc. towaru). Polska produkcja wypada gorzej (23 proc. nieprawidłowości), a najsłabszej jakości są towary pochodzące spoza Unii Europejskiej (zakwestionowano 52 proc. wyrobów).

Czy będzie lepiej? Odpowiedzi nie znamy, ale przytoczymy jeszcze dwie inne liczby z raportu. Inspekcja Handlowa wlepiła zaledwie siedem mandatów na łączną kwotę... 800 złotych. Najczęściej prosiła o zmianę oznaczeń. Prosiła o to również przed rokiem, mimo to nieprawidłowości przybyło.

Czytaj więcej o: zakupy jakość ubrań
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(21) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (2 dni temu o 21:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jakby kara była europejska tak na początek 10.000 zł, to by nie było takich wałów. W Niemczech za zlamanie kodeksu pracy kara wynosi do 500.000 €, za nazwanie "świnią" policjanta 3.000€. Teraz wiecie, dlaczego w Niemczech na przerwie nikt nie pozwoli wam pracować. I dlaczego nikt nie wyzywa Polizeimänner-ów. Kara ma być karą, a nie żartem.
Rozwiń
Gość
Gość (3 dni temu o 23:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wniosek jest jeden: Tylko to, co sami sobie zrobimy jest pewne
Rozwiń
Gość
Gość (3 dni temu o 20:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dopiero nowość. Ludzie jak w kupujecie rzeczy po omacku czy jak, że tego wcześniej nie widzieli? Beka. Sam kiedyś kupowałem bardzo wiele rzeczy w sklepie jednej firmy na C ale teraz stanowczo to ograniczyłem bo w porównaniu z tym co było nawet te dwa lata temu to jakieś szmaty. Teraz kupuje głównie w skateshopach ciuchy mają normalne kroje męskie spodnie to męskie spodnie a nie jakieś legginsy lub na tak znienawidzonym bazarze na ruskiej ciuchy lepsze jak w sieciówkach tyle że tańsze ale oczywiście dla większości gorsze bo bez metek.
Rozwiń
6563482hfymse
6563482hfymse (3 dni temu o 15:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Bez kitu, co to jest dla jakiejś sieciówki 800 zł ? tyle to oni w godzine mają z kilku klientów. 
Rozwiń
Gość
Gość (3 dni temu o 15:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czy tylko ja widzę na zdjęciu ornaty? :P
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (21)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!