środa, 13 grudnia 2017 r.

Chełm

Od września dzieci będą uczyły się języka angielskiego od pierwszej klasy szkoły podstawowej. Ministerstwo zapowiada jednak, że nie będzie to przedmiot obowiązkowy, bo szkoły mogą mieć kłopoty z zatrudnieniem anglistów. Dyrektorzy nie widzą problemu.


– Nauczyciele tej specjalności w ogóle się u nas nie rejestrują – mówi Ewa Czerska, kierownik Wydziału Rynku Pracy w Powiatowym Urzędzie Pracy w Białej Podlaskiej. – Natomiast propozycje pracy dla nich wpływają do nas niemal non stop. Przede wszystkim ze szkół. Najwięcej jest ich oczywiście wtedy, gdy rozpoczyna się ruch kadrowy w oświacie.
Barbara Kowalska-Tonicka, dyrektor Zespołu Szkół w Białopolu, zatrudnia trzech anglistów. – Miałam problemy z ich znalezieniem – opowiada. – Nie pomogły oferty składane do biura pracy. Bo angliści są bardzo kapryśni. Mają wygórowane wymagania. Zgadzają się pracować tylko w określone dni tygodnia, bo dorabiają prywatnie. Narzekają na zarobki. Nie odpowiada im, że muszą np. dojeżdżać do pracy.
Dyrektor poradziła sobie z tym problemem zatrudniając dwie Ukrainki. Jedna jest słuchaczką trzeciego roku kolegium językowego. Dlatego do momentu zdobycia przez nią licencjatu szkoła musi występować o zgodę na jej zatrudnienie. Kuratorium zwykle zgadza się na takie rozwiązanie, bo lepiej, żeby angielskiego uczył nauczyciel bez kwalifikacji niż nie było lekcji w ogóle.
Absolwenci kolegiów pracują przede wszystkim w szkołach podstawowych na terenach wiejskich. Nauczycieli z tytułem magistra praca w terenie raczej nie interesuje.
– Mam ten komfort, że o pracę nie muszę się martwić – mówi jedna z anglistek. – Bo również w szkołach średnich jest deficyt filologów tej specjalności. Znam takie licea, gdzie uczą też osoby po licencjacie i dopiero teraz uzupełniają wykształcenie.
Marek Sikora, dyrektor Wydziału Edukacji Urzędu Miasta Chełm twierdzi, że w szkołach anglistów nie brakuje. – W mieście są dwa ośrodki, które kształcą na poziomie licencjatu – mówi. – Dlatego wprowadzenie do szkół języka angielskiego już od pierwszej klasy nie powinno stanowić problemu.
Wiesław Bojarczuk, dyrektor Zespołu nr 4 Gimnazjum i Szkoły Podstawowej w Małochwieju Dużym koło Krasnegostawu wręcz cieszy się z takich zmian. – Nie będę musiał nikogo zwalniać – mówi. I dodaje. – U nas pierwszoklasiści już mają angielski. Na razie w ramach tzw. godzin do dyspozycji dyrektora. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!